Odżywiajmy się z przyjemnością. Część 4-ta

Czy one te potworne kalorie maja rogi i zęby? A może tak jak hydrie maja po trzy głowy i węże we włosach? Na pewno one są przerażające i niepokonane, odporne na wszystkie lekarstwa i antybiotyki. “Dzieckiem w kolebce, co łeb urwał Kalorii, ten młody zdusi centaury…”
   Otóż kaloria to prozaicznie – jednostka energii lub pracy. Jedna kaloria to ilość energii potrzebna do ogrzania jednego grama wody o jeden stopień Celsjusza (albo Kelvina). To wszystko. Kalorie dietetyczne to są tzw. duże kalorie, czyli kilokalorie, zwane powszechnie kaloriami, a to dla infantylizacji tematu.
   Zużytkowanie jednego grama tłuszczu daje nieco ponad dziewięć kilokalorii. Spalenie grama białka lub cukrowca daje tylko niewiele ponad cztery kilokalorie.
   Ale spalenie w płomieniu węgla lub innej typowej substancji organicznej, włączając powyższe składniki żywności, dostarcza cale 11 do 13 kilokalorii ciepła.
   Jak to więc jest, że spalanie substancji dietetycznych jest tak szalenie nieefektywne?
   Otóż w wyniku spalenia w płomieniu, otrzymujemy dwutlenek węgla, wodę i pewne minimalne ilości innych nieorganicznych związków klasyfikowanych jako popiół. Jest to spalenie całkowite. Już dalej tych produktów nie da się utlenić z energetycznym zyskiem. Natomiast spalanie biochemiczne następuje na innych zasadach, mianowicie enzymatycznie, jak już powiadaliśmy na samym wstępie naszych rozważań. Spalanie metaboliczne nie jest całkowite i produkty takiego spalania zawierają jeszcze trochę energii.
   Widać, że tłuszcz pali się lepiej niż inne składniki. Ale uwaga, kij ma dwa końce. Aby spalić gram tłuszczu, należy wykonać ponad dwa razy więcej pracy (ćwiczeń fizycznych), ile w przypadku spalania grama cukrów.
   Dlatego nie wolno kłaść się po obiedzie na drzemkę, aby się sadełko zawiązało. Węglowodany dobrze jest spalić zanim zostaną przetworzone na tłuszcz i odłożone, póki jeszcze są w trakcie przerobu.
   Cukry spalają się w ogniu weglowodanów, prawi profesor Berger. Zdaje się, że doktor Atkins (rzecz jasna z Kaliforni) wziął sobie do serca ową sentencję i opublikował drastyczną dietę odchudzającą, która polega na wyeliminowaniu cukrowców z pożywienia na pewien czas. Ośrodki manipulujące opinią publiczną ochoczo podchwyciły temat i rozpoczęły wrzaskliwą i agresywną, choć rzecz jasna ignorancką kampanie antywęglowodanową. Od pewnego czasu należy, pod groźba potępienia społecznego, liczyć nie tylko każdą kalorię w posiłku, ale i każdy gram cukrowca.
   Czemu to tak?
   Ano, Ameryka jest potegą sojowo kukurydzianą, a lobby nie śpi. Chodzi o to, aby przeciętny zjadacz hamburgerów, kupował białko i olej.
   Dieta atkinsowska może mieć sens, gdy wyeliminujemy całkowicie cukry i tylko na pewien czas, bo przecież tak nie można długo żyć zgodnie z Naturą. Ograniczenie weglowodanów na rzecz tłuszczów niewiele da, ponieważ ta pozostalość cukrów wciąż dostarcza troche tego ognia, w którym owe tłuszcze się spalą. Poza tym, czy tu nie nastepuje jakieś poplątanie? Cukry ułatwiają spalanie tłuszczów, ale przyswajanie to wcale nie musi być ten sam mechanizm, prawda? Lekarze nie zalecają długotrwalego stosowania diety wysokotłuszczowej, obawiając się hiperlipemii, czyli podwyższenia tłuszczu we krwi. Poza tym metabolity tłuszczu zakwaszają organizm, również wypaczając intencje Natury.  
Ale cóż, niedawno na forum Wirtualnej Polonii napiętnowano istnienie zjawiska “faktu prasowego”, w gazecie pisze, a wiec tak ma być… Przeto o tym się pisze jedynie szeptem, że doktór Atkins sam umarł na ulicy w wyniku zmasowanego zawału.
   Zatem wszystkie nasze Panie bez wyjątku liczą kalorie, węglowodany i marzą o sylwetce anorektyczki, bo recenzent filmu  “There is something about Mary”, chwalił aktorkę grającą główną rolę za “piękną, anorektyczną figurę”. Koniec cytatu.

 

Ponieważ telewizja zapodaje, iż od jogurtów się przecież chudnie, kandydatki na modelki zjadają wielkie ilości jogurtów w nadziei, że im więcej pochłoną tego kitu, tym szybciej i więcej schudną. Oczywiście, reklamowany jogurt nafaszerowany jest słodką i kaloryczną marmaladą i nierzadko pasteryzowany, co doszczętnie niweluje sens spożywania jogurtu… Jogurt najlepszy i jedyny to zwykły bez niczego i zawierający żywe szczepy bakterii mlecznych. Sami sobie możemy za darmo dodać własne dodatki (osobiście polecam sok pomidorowy i siekaną cebulkę).
   A tak w ogóle, zastanówcie się, wszystkie piękne potencjalne modelki, gdy się wprowadza materiał i kalorie do organizmu bez zwiększonego wydatku energii, to przecież się TYJE, a nie chudnie!  Wołam za profesorem Jaroszyńskim: Opamiętajmy się i zwolnijmy troche to tempo życia, byśmy krytycznie mogli podchodzić do serwowanej nam demagogii!
   Chodźmy zatem na grzyby. Przejdziemy paręnaście kilometrów, stracimy dużo tluszczu, wciagniemy w płuca swieże leśne powietrze. Obejrzymy sarenkę, dzika (z daleka) i może nawet pięknego rudego liska. Jesienna sceneria czyni wymarzone warunki do fotografii portretowej, będziecie najmilsze panie jeszcze piękniejsze niż na zdjęciu wykonanym w jakiejkolwiek innej porze i warunkach. Gwarantuję wspaniałe samopoczucie, utratę prawie kilograma dziennie, no i grzyby są wyjątkowo niskokaloryczne (co innego masełko i śmietanka, na których lubimy je przyrządzać). Spacerek wzmocni mięśnie brzucha („kaloryfery”), które w sposób naturalny wciągną nasze brzuszysko w głąb ciała, dając sylwetkę atlety lub aktorki.
   Tak więc pozostawmy wynalazki jak dieta Atkinsa, chitynę, herbalajfy rozmaite preparaty cudowne z łam niemieckiej prasy po polsku dla kobiet (die Cienie i Blaski, die Chwila dla Ciebie, der Moje Imperium, das Przyjaciółka etc, etc.)
   Dygresja: Frojlajn to po niemiecku rodzaj nijaki, toteż konsekwentnie Przyjaciółka też, chyba?
   Pozostawmy te ćwierć- pół- i pseudośrodki i starajmy się żyć w sposób jak najbardziej zbliżony do takiego, jaki zaleca nam sama Natura.

Ciąg dalszy nastąpi
@ Paweł Dylkowski, technolog żywności.

O produktach fermentowanych w następnym odcinku dotyczącym zdrowego odżywiania.

Odżywianie z przyjemnością – I
http://polishnews.com/artykuy-articles/zdrowiehealth/4454-dd%C5%BCywiajmy-si%C4%99-z-przyjemno%C5%9Bci%C4%85
Cukrowce, czyli węglowodany –II
http://polishnews.com/artykuy-articles/zdrowiehealth/4461-od%C5%BCywianie-z-przyjemno%C5%9Bci%C4%85-w%C4%99glowodany
Cukrowce, czyli węglowodany -III

http://2.old.polishnews.com/artykuy-articles/zdrowiehealth/4468-od%C5%BCywianie-z-przyjemno%C5%9Bci%C4%85-iii