Pułapka „zawieszenia broni” Putina

Na zdjęciu: dym unosi się nad rafinerią ropy naftowej należącą do Gazprom Nieft, położoną na obrzeżach Moskwy; 18 czerwca 2026 r. (Zdjęcie: AFP via Getty Images)

Pułapka „zawieszenia broni” Putina

autor: Pierre Rehov

26 październik 2026

Oryginał angielski: Putin’s 'Ceasefire’ Trap
Tłumaczenie: Andrzej Koraszewski

Wojny na wyniszczenie wygrywa ten, kto jest w stanie dłużej za nie płacić. Władimir Putin od ponad czterech i pół roku stawia na to, że zachodni partnerzy Ukrainy zmęczą się wcześniej, niż wyczerpie się rosyjski skarbiec. W ciągu trzech dni Waszyngton sprawił, że ten zakład przyniósł Putinowi największe korzyści od wielu miesięcy.

9 października prezydent Donald Trump ogłosił porozumienie z Kremlem w sprawie dostaw oleju napędowego. Następnego dnia zasugerował, że Ukraińcy powinni znaleźć sobie nowego prezydenta. 11 października obwieścił „ENERGETYCZNE ZAWIESZENIE BRONI”, o którym Kijów nie został poinformowany, a którego Moskwa nie zamierzała potwierdzić. Kilka godzin później rosyjskie pociski uderzyły w elektrociepłownię CHP-5 w ukraińskim Charkowie.

Kreml uzyskał złagodzenie sankcji i doprowadził do otwartego konfliktu między Waszyngtonem a Kijowem, nie podejmując ani jednego zobowiązania, którego realizację można byłoby zweryfikować.

Najbardziej przerażające w tym prezencie Trumpa dla Putina – który z pewnością zostanie wykorzystany do finansowania kolejnych ataków na Ukrainę – jest to, że cała ta gratka wystarczy na zaspokojenie amerykańskiego zapotrzebowania na olej napędowy zaledwie przez dziewięć dni.

Rosja ma natychmiast dostarczyć ponad 300 tysięcy ton oleju napędowego, a w kolejnych miesiącach jeszcze kilka milionów ton. Amerykański Departament Skarbu wydał ogólne zezwolenie na sprzedaż i import rosyjskiego oleju napędowego do 7 kwietnia 2027 roku. Jest to pierwsze od czasu rosyjskiej inwazji odstępstwo od sankcji dotyczących tego paliwa, którego obowiązywanie wykracza poza zwyczajowe 30 dni.

Decyzja zapadła trzy tygodnie po podpisaniu przez Trumpa ustawy sankcyjnej noszącej imię zmarłego senatora Lindseya Grahama, zobowiązującej prezydenta do nałożenia do 18 października ceł sięgających 100 procent na największych nabywców rosyjskiej ropy i gazu. We wrześniu ceny oleju napędowego osiągnęły historyczne maksimum, wzrastając o 68 procent w ciągu roku. Trump ma więc powody, by na kilka tygodni przed wyborami uzupełniającymi do Kongresu martwić się sytuacją kierowców ciężarówek i rolników.

Analitycy rynku energetycznego wątpią jednak, że porozumienie doprowadziło do trwałego spadku cen. Większość dostaw zostałaby po prostu przekierowana od innych odbiorców. Umowa zapewni natomiast dopływ pieniędzy do Moskwy, która w lipcu zakazała eksportu oleju napędowego po tym, jak ukraińskie ataki dronów ograniczyły rosyjską produkcję mniej więcej o jedną trzecią. Rosja może teraz przedstawiać wznowienie eksportu jako przysługę wyświadczoną Trumpowi.

Ukraińskie naloty są najskuteczniejszym narzędziem wywierania presji gospodarczej na Rosję, a ich powodzenie jest po części zasługą Waszyngtonu. W pierwszej połowie 2026 roku liczba ukraińskich ataków na rosyjskie rafinerie wzrosła jedenastokrotnie. Było to możliwe między innymi dzięki amerykańskim informacjom wywiadowczym, które pomagały ukraińskim dronom omijać rosyjską obronę przeciwlotniczą.

10 października Trump powiedział dziennikarzom, że Zełenski „niech lepiej, do cholery, przestanie”. Wypowiedział te słowa w tygodniu, w którym Rosja przeprowadziła ponad 200 ataków na ukraińskie elektrownie i sieci przesyłowe oraz kolejnych 17 na obiekty gazowe i naftowe. W rosyjskich atakach zginęło ponad 150 Ukraińców. Była to trzecia wielka fala rosyjskich uderzeń na Ukrainę w ciągu czterech dni.

Sojusznicy Ukrainy mogą oczywiście zasadnie dyskutować o wyborze celów ukraińskich ataków. Jednak żądanie, by Kijów oszczędzał rosyjską infrastrukturę naftową, podczas gdy rosyjskie drony nadal pozbawiają ukraińskie miasta energii elektrycznej, mówi Putinowi dokładnie, czyje straty Waszyngton jest gotów tolerować.

Ogłoszone następnie zawieszenie broni nie miało ani opublikowanych warunków, ani mechanizmu weryfikacji. Zełenski oświadczył, że dowiedział się o nim dopiero teraz, i obiecał go przestrzegać, jeśli Rosja zrobi to samo. Moskwa niczego nie potwierdziła, po czym zaatakowała Ukrainę.

Przedstawiciel Białego Domu wyjaśnił później, że Trump miał na myśli porozumienie na zasadzie „rafineria za rafinerię”, a dopiero w dalszej kolejności ewentualne wstrzymanie ataków na elektrownie i sieci energetyczne.

Ta asymetria jest groteskowa.

Ukraina ma tylko jedną rafinerię, poważnie uszkodzoną już dawno temu przez rosyjskie ataki, i importuje potrzebne jej paliwa. Tymczasem rozległa rosyjska sieć rafinerii stała się najbardziej odsłoniętą flanką rosyjskiej gospodarki.

Rozejm ograniczony do rafinerii chroniłby więc największą słabość Rosji, pozostawiając ukraińską sieć elektroenergetyczną narażoną na dalsze ataki w miarę zbliżania się zimy. To odpowiada Putinowi, który – według źródeł znających jego sposób myślenia – nie chce żadnego energetycznego rozejmu przed zimą. Liczy na to, że przerwy w dostawach prądu podczas zimowych mrozów zmuszą Ukraińców do ustępstw, których jego armia nie zdołała wywalczyć.

Ten scenariusz już znamy.

W marcu 2025 roku Putin odrzucił zaproponowane przez Waszyngton pełne, trzydziestodniowe zawieszenie broni i zgodził się jedynie na wstrzymanie ataków na infrastrukturę energetyczną. W ciągu kilku godzin obie strony znów wysyłały przeciwko sobie drony.

14 września Trump ogłosił kolejny rozejm energetyczny, którego nie potwierdziła żadna ze stron konfliktu. Kreml nazwał go „bardzo dobrym pomysłem” i zażądał zniesienia sankcji. Następnego dnia rosyjskie pociski uderzyły w stacje paliw w Kijowie, a Ukraina zaatakowała rosyjską rafinerię.

Każda taka częściowa przerwa w działaniach wojennych pozwala Moskwie zdobywać dyplomatyczne punkty i domagać się ulg gospodarczych, podczas gdy bombardowania trwają nadal.

Porozumienie, które chroniłoby rosyjskie dochody, podczas gdy Ukraińcy marzliby w ciemnościach, byłoby zwycięstwem Kremla przebranym za sukces amerykańskiej dyplomacji.

Tymczasem presja wywierana jest niemal wyłącznie na Kijów.

Dwóch ukraińskich urzędników twierdzi, że ich amerykańscy odpowiednicy zagrozili wstrzymaniem wymiany informacji wywiadowczych oraz dostaw w ramach programu PURL – finansowanego przez NATO mechanizmu dostarczania amerykańskiej broni – jeśli podczas rzekomego rozejmu Ukraina będzie atakować rosyjskie obiekty energetyczne.

Jeden z najbliższych współpracowników Zełenskiego potwierdził otrzymanie takich gróźb, podczas gdy przedstawiciel władz amerykańskich zaprzeczył, by je formułowano.

Po wstrzymaniu bezpośredniej amerykańskiej pomocy wojskowej informacje wywiadowcze i program PURL, w ramach którego w pierwszym roku dostarczono uzbrojenie o wartości 6,7 miliarda dolarów, pozostają ostatnimi rzeczywistymi instrumentami wpływu Waszyngtonu na sytuację na polu walki.

Wykorzystywanie tych instrumentów przeciwko napadniętemu państwu, podczas gdy wobec Rosji nie wysuwa się porównywalnych żądań – a najwyraźniej nie wysuwa się żadnych żądań – utwierdza Putina w przekonaniu, że przedłużanie wojny przynosi coraz większe amerykańskie ograniczenia nakładane na Ukrainę i otwiera drogę do rosyjskiego zwycięstwa.

Trump twierdzi, że Zełenski „mógł zawrzeć wiele porozumień”.

W rzeczywistości nie mógł – przynajmniej żadnego, które zapewniałoby Ukrainie choćby minimum bezpieczeństwa, a przecież tylko tego Zełenski od początku się domagał.

Jeżeli Rosja zachowa część wschodniej Ukrainy, zyska dogodną drogę do Kijowa, a zarazem wyśle innym agresorom sygnał, że zbrojne podboje się opłacają. Dla komunistycznego przywódcy Chin Xi Jinpinga połowa Tajwanu zapewne wygląda znacznie atrakcyjniej niż żaden Tajwan.

Waszyngton dysponuje lepszymi narzędziami.

Może uzależnić dalsze łagodzenie sankcji od pisemnych, wzajemnych zobowiązań zakazujących ataków zarówno na rafinerie, jak i na sieci energetyczne. Może cofnąć zezwolenie na import rosyjskiego oleju napędowego w chwili wznowienia rosyjskich ataków. Stany Zjednoczone mogą też kupować to paliwo od dostawców spoza Rosji.

Premier Kanady Mark Carney oświadczył zresztą, że jego kraj ma mnóstwo oleju napędowego na sprzedaż.

Moskwa od lat kwestionuje prawomocność władzy Zełenskiego, a teraz do tego chóru dołączył Trump.

Pięcioletnia kadencja Zełenskiego rozpoczęła się w 2019 roku i w normalnych okolicznościach powinna zakończyć się w maju 2024 roku. Jest to zatem kwestia, którą można zasadnie poddawać dyskusji.

Jednak artykuł 19 ukraińskiej ustawy o stanie wojennym zakazuje przeprowadzania wyborów prezydenckich i parlamentarnych podczas jego obowiązywania. Parlamentarna grupa robocza, w której uczestniczą przedstawiciele Centralnej Komisji Wyborczej, uznała, że przeprowadzenie głosowania w warunkach stanu wojennego nie jest możliwe.

Komisja uważa, że po zakończeniu stanu wojennego potrzebnych będzie sześć miesięcy przygotowań, między innymi po to, by umożliwić udział w wyborach 6,5 miliona Ukraińców przebywających za granicą.

11 października Zełenski zaproponował przeprowadzenie wyborów pod warunkiem, że Rosja zgodzi się na sześćdziesięciodniowe zawieszenie broni. Tym samym przerzucił na Moskwę ciężar udowodnienia dobrej woli.

Odpowiedź nadeszła w ciągu doby.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow odrzucił propozycję, powtarzając, że Rosja nie chce zawieszenia broni. Zaproponował jedynie, by Putin wstrzymał ostrzał w samym dniu wyborów, ponieważ sześćdziesiąt dni pozwoliłoby Ukraińcom „przegrupować się, wylizać rany i kontynuować wojnę”.

Według Zełenskiego Rosja przedstawiła identyczną propozycję jednodniowego wstrzymania ognia już w lutym.

Zainteresowanie Putina ukraińską demokracją sięga więc jedynie tak daleko, jak możliwość przeprowadzenia wyborów pod ostrzałem, kiedy rosyjskie rakiety mogą swobodnie wpływać na przebieg kampanii.

Trump ma prawo odczuwać frustrację z powodu Zełenskiego. Jednak domagając się nowego przywódcy Ukrainy, przyznaje Moskwie prawo głosu w sprawie, o której powinni decydować wyłącznie ukraińscy wyborcy.

Siedmiu amerykańskich senatorów, w tym czterech republikanów, zażądało od administracji zmiany kursu. Argumentują, że porozumienie w sprawie oleju napędowego stoi w bezpośredniej sprzeczności z ustawą z 2022 roku zakazującą importu rosyjskich surowców energetycznych.

Ponadto to Putin rozpoczął wojnę, łamiąc Memorandum Budapeszteńskie z 1994 roku, które gwarantowało, że w zamian za rezygnację Ukrainy z broni jądrowej Rosja nie dokona na nią inwazji. Stany Zjednoczone również były sygnatariuszem tego memorandum. Ukraina wywiązała się ze swoich zobowiązań.

Trump szczyci się umiejętnością rozpoznawania niekorzystnych umów.

Ta umowa zapewnia Putinowi nowe dochody na finansowanie wojny, której nie chce zakończyć, i chroni rosyjskie rafinerie, które stały się jego najsłabszym punktem. Tymczasem ukraińska sieć energetyczna nadal pozostaje celem ataków w obliczu nadchodzącej zimy, a ukraińskie niebo wciąż jest otwarte dla rosyjskich pocisków i dronów.

Dopóki Rosja nie przestanie atakować ukraińskich domów, szpitali i sieci elektroenergetycznej, każde amerykańskie ustępstwo jest zaliczką na poczet wojny, której chce wyłącznie Putin.

https://pl.gatestoneinstitute.org