Żegnam Cię wierszem Prezydencie !

Msza

 

 

 

Msza  

Chicago żegna ofiary katastrofy. Foto: Teresa B. Buckner

https://www.polishnews.com/index.php?option=com_wrapper&view=wrapper&Itemid=310

 

Może, może mi się uda dotrwać i napiszę jeszcze kilkanaście utworów lirycznych. Może wybiorę najlepsze tekksty i złożę jako tomik poległym w samolocie prezydenckim Tu-154M, pod tytułem „Zatrzymaj Panie Boże zegar”!

 

– Jak powiedział ks. Zdzisław Peszkowski – doktor filozofii, kapelan Jana Pawła II, harcmistrz, kapelan „Rodzin Katyńskich” i pomordowanych na Wschodzie:

 

„Wędrując po Polsce trzeba umieć patrzeć i słuchać”. – Czyż nie trafny opis dla uczuciowego człowieka ?

 

Nie mogłem nie poświęcić mu wiersza, na żywo – bo to mój obowiązek Wielkiemu Polakowi oddać poprzez lirykę, Hołd i Pamięć.Tego samego dnia napisałem wiersz, kiedy dowiedziałem się:

 

W dniu 8 października 2007 roku nad samym ranem zmarł światowy autorytet, Świadek Golgoty Wschodu, Ksiądz Prałat ZDZISŁAW PESZKOWSKI, (1918 – 2007).

_____***_____

 

 

Zygmunt Jan Prusiński

BYŁEŚ CAŁYM CZŁOWIEKIEM

Motto:
„Kocham Polskę, i ty też kochaj Polskę”
Ks. Prałat Zdzisław Peszkowski

A co mnie biednemu poecie zostało,
przewodzić myślami – byłeś Aniołem.

Patriotyzm Twój jak dorodne drzewo,
parzyło i łzą i pokrzywą – zawsze.

Miejsca bez melodii trwają dłużej –
namaszczone ręką w modlitwie.

Twoja Rodzina – to jedna i wspólna,
z Golgoty za Narwią i Bugiem.

Uczyłeś ciągle uczyć człowieka –
w Lasku Katyńskim malowałeś pamięć.

Wierny tym co zabici w zdradzie,
poświęciłeś im całe strony życia.

To jest książka która się nie kończy,
dokończysz ją w Ogrodzie Pana Ojca.

A mnie pozostało wyjąć strunę ciszy –
pomodlić się za Katynia Ojców także.

8.10.2007 – Ustka

 

  

Po prostu przeżywam ludzką istotę, sam zapominając o swojej lichawej egzystencji, ale, ale może to jest lekarstwo, (duchowe) na przeżycie następnych chwil.

 

Nie wiem, wysyłam do ludzi prywatnych i po redakcjach w kraju i za granicą. Nie znam takowych uczuć i poglądów politycznych tych adresatów,  jak dla przykładu odpowiedź pana Adama, który na ostatnią przesyłkę do niego pt. „Żegnam Cię wierszem Prezydencie” !, pisze tak:

 

„Proszę skasowac mój adres z pańskiej listy mailowej.

Dziękuję”…

 

– Nie każdy musi wielbić prezydenta; jest tylu wspaniałych i niewspaniałych prezydentów…

 

Mnie chodzi tylko o „człowieka”; co innego umrzeć śmiercią naturalną a co innego nagle i to w samolocie.

 

Ja też nie muszę kochać prezydenta, ale uszanować wolę Narodu, bo został wybrany z wolnych wyborów.

 

Wracając do mojej niewiadomej, to jest to niebezpieczna niewiadoma, kto po drugiej stronie jest. Zawsze jako naiwna „Waga” (30 września), wierzę, że każdy jest przyzwoitym człowiekiem.

 

I tak o Was Wszystkich myślę, iż nimi jesteście.

 

z Poważaniem

Zygmunt Jan Prusiński

22 Kwietnia 2010 r.

 

  

Wiersze Pożegnalne

 

Żegnam Cię wierszem Prezydencie !

 Zygmunt Jan Prusiński

ZDRADA NIE JEST W ŻÓŁTYM KOLORZE

– pośmiertnie –
Prezydentowi RP Lechowi Aleksandrowi Kaczyńskiemu

Nie tylko mój głos wyborczy otrzymałeś Panie Prezydencie,
Ale i wiersze mówiące o Polsce i Narodzie, unikałem patosu,
W nich było wnętrze, światło i cienie, tak jak liść na drzewie,
Jak lustro dla kobiety, jak miłość wierna w małżeństwie.

Miałeś Panie Prezydencie wspaniałą żonę Marię Helenę,
Mężczyzna wówczas jest szczęśliwy, kiedy jest kochany –
Tę miłość jakby w prezencie od Narodu otrzymałeś,
Nigdy się o tym nie dowiesz Panie Prezydencie; szkoda !

18 Kwietnia 2010 – Ustka

 


POGRZEB PREZYDENTA RP LECHA KACZYŃSKIEGO oraz MARII KACZYŃSKIEJ W KRAKOWIE – 18 KWIETNIA 2010 – kliknij na poniższy link, aby zobaczyć zdjęcia z uroczystości.

autor: Artur Turyna

 http://www.wawel.net/wydarzenia-pogrzeb-prezydenta.htm

 

Zygmunt Jan Prusiński

 

OSTATNIE ŚWIĘTO ZBIGNIEWA WASSERMANNA

 

Mój Boże, sklejam o Nim Pamięć,

jakże daleką przez całą Polskę.

 

Muszę przejść przez kałużę,

powspominać o łąkach i śpiewie

z elementarza nauk. –

 

Myślę dziwnym kolorem smutku,

jakby mnie mrówki obsiadły,

a może i w pokrzywach

o zmierzchu byłem.

 

Czy w samotności odszedł,

przecież widziałeś Boże

jak go ludzie kochają.

 

– Jeśli się jest kochanym,

to dlaczego musiał odejść ?

 

Panie Boże, nie zgadzam się

z taką teorią i praktyką !

 

Czy cierpienie jest jak drut

kolczasty w ciele człowieka –

jak gwóźdź Jezusa Chrystusa ?

 

– Dlaczego milczysz ?

Czekam na odpowiedź !

 

20 Kwietnia 2010 – Ustka

 

 

_____***_____

 

 

Zygmunt Jan Prusiński

 

NIEPOKONANA DO KOŃCA…

 

Januszowi Walentynowiczowi

 

Pani Aniu, już się nie spotkamy w żywym świetle,

może ktoś namaluje ten Obraz Ciszy –

nie będzie tam motyli – milczący kształt piękna.

 

Chodziłaś po bruku uśmiechnięta, ile w Tobie

Serca drzew, Serca ludzi, Serca Polski –

kochałaś biedne dzieci jak kwiaty.

 

Pani Aniu, nie zdążę wszystkiego powiedzieć,

byłaś krótkim epizodem na spotkaniu w Ustce –

przekazałaś mi swoją wizytówkę – zaufałaś.

 

A powinienem z dobrym wiatrem i wierszami

przybyć i zapukać do drzwi z kwiatami –

dlaczego odkładałem tę gościnę w Gdańsku ?

 

– Jestem czarnym ptakiem ze skrzydłami wstydu…

 

21 Kwietnia 2010 – Ustka

(godzina 10:23)

– w czasie świętej mszy, w Dzień Pogrzebu Pani Ani w Gdańsku –

 

ZATRZYMAJ PANIE BOŻE ZEGAR !!!

 

Zygmunt Jan Prusiński

 

BYLIŚCIE STWORZENI DLA SIEBIE I POLSKI

 

Motto: A mogliście żyć i patrzeć na łąki…

 

To nie są słowa wkomponowane w ciszy. Nie.

Poeta nie może milczeć nawet kiedy drzewa płaczą.

 

Wesoła z Was była para – to mogę napisać.

Nie dlatego że byliście parą prezydencką –

On Twoim Rycerzem, Ty Jego Damą…

 

Rozpędzeni w uroku uścisku, ręce Wasze mówią.

A teraz kiedy rozłączył Was los upadku samolotu,

jesteście żywsi w sercach zjednoczonych Polaków.

 

Katyń – Symbol cierpienia Narodu…

Wy tam zostawiliście Duszę Polski !

 

 

10 Kwietnia 2010 – Ustka

  

_____***_____

 

 Zygmunt Jan Prusiński

 

POSZLIŚCIE TAM GDZIE GŁĘBOKA CISZA

 

Pamięci Anny Walentynowicz

 

Motto: Rosa tłumi łzy choć płacze…

 

Nie umiem niczego wytłumaczyć.

Wiem że jesteście Aniołami

w mojej książce bez tytułu…

 

Widzę Panią Annę Walentynowicz –

tyle lat czekała w swoim domu,

że zapukam do Jej drzwi.

 

Była w Ustce w Domu Kultury,

dała swoją wizytówkę – zaufała:

 

” – Tylko nie zapomnij mnie poeto”!

 

Tak wyrzekła Pierwsza Solidarnościowa Dama.

 

 

11 Kwietnia 2010 – Ustka

 

 _____***_____

 

 Zygmunt Jan Prusiński

 

A TEN KATYŃ, A TEN SMOLEŃSK…

 

Motto: „Pilnujcie tego miejsca” – Czesław Cywiński

 

Sobota godzina dziesiąta,

jak każda sobota i godzina dziesiąta; czym się różni ?

 

Miałem w skromnym ogródku u mamy zasadzić

z innego ogródka różne kwiaty.

 

Taki mały prezent w tym dniu,

co nic takiego się nie działo – zwykła cisza.

 

Dym z papierosa, kilka łyków kawy, pobrudzone ręce,

i ziemia – ta ziemia która rodzi…

 

Ale ziemia też zabiera, niszczy, zabija –

jak onegdaj Katyń, jak w sobotę Smoleńsk.

 

Jakby jakieś dziwne zjawy malowały w kałuży twarze.

 

– Znaliśmy te twarze…

 

 

11 Kwietnia 2010 – Ustka

 

 

_____***_____

 

 

Zygmunt Jan Prusiński

 

WEŹMY CISZĘ DO SERCA

 

Motto: Jesteśmy Aniołami Narodu

 

Niech się zagoją te rany na drzewach –

co jest winne drzewo, piasek i kamień ?

 

Tulimy pamięć muzyką Szopena,

uczmy się słuchać jego „Spaceru”…

 

Wypadł mi wiersz bez tytułu z kieszeni,

brakuje kilka scen dopisać w rytmie.

 

Deszcze odeszły wstydliwe na południe,

– kwiaty i znicze, tylko cisza w korze śni.

 

Bo tam na wschodzie żyje Las Katyński;

otwiera się Serce – tam, tam Polska śpi.

 

 

12 Kwietnia 2010 – Ustka

 

 

_____***_____

 

 

Zygmunt Jan Prusiński

 

WOBEC TAMTEGO KALENDARZA I DZISIEJSZEGO

 

Motto: Katyń jest naszym wspólnym sercem…

– Jesteśmy im winni póki my żyjemy !

 

To już 70 lat… Nie w polskiej ziemi śpią.

To stamtąd wieją wiatry z pieśnią i modlitwą.

 

Jesteśmy i będziemy takim żywym lasem…

Upadającą szyszką, ptakiem z rodziną w gnieździe.

 

Będziemy cieniem rosnących kwiatów w pobliżu.

Oni tylko proszą o pamięć ich nazwisk i imion.

 

Na posterunku zginęli w zdradzie – usta otwarte…

Wobec kalendarza bez daty, bez miłości człowieka.

 

 

13 Kwietnia 2010 – Ustka

 

_____***_____

  

Zygmunt Jan Prusiński

JA WAS NIE CHCĘ BUDZIĆ…

Ja was nie chcę budzić,
Śpijcie tam gdzie tak obco.
Każdy las jest podobny…
– Niewinne drzewa chronią.

W Austrii na emigracji
Napisałem w lesie wiersz:
(Las mi pachnie Polską) –
I niech Wam pachnie Polską !

– Ważną modlitwą na ziemi.

14 Kwietnia 2010 – Ustka

  

_____***_____

 

 

Zygmunt Jan Prusiński

LAS NIE MOŻE BYĆ PRZEKLĘTY…

Ludzie są winni,
bo nie pokochali siebie.
Życie muchomra sromotnikowego jest ważniejsze,
ale tylko dla malarza, dla poety.

Naród musi być jak stal,
wtedy jesteśmy silniejsi wobec siebie,
wobec słońca, wobec nieba.
Bo stamtąd – przecież z nieba przyleciał samolot

…i zgasł, jak świeca na grobie !


15 Kwietnia 2010 – Ustka

 

 

_____***_____

 

 

Zygmunt Jan Prusiński

KOBIETOM Z SAMOLOTU PREZYDENCKIEGO TU-154M

Każda z Was zostawiła dom, chciałyście do niego wrócić.
W domu rodzice, dzieci, mąż – może kot i pies,
ulubione miejsce do wypoczynku.

Może któraś z Was zapomniała podlać kwiaty,
może i pranie zostawiłyście na dwa dni:
– Mężu wrócę, przepraszam, to tylko dzień,
noc będzie nasza – rumianą herbatę wypiję,
przytulisz moje ręce, ucałujesz je…

Bo ręce kobiety są jak drzewa, jak muzyka.
– Nie martw się mamo, nie martw się córko,
życie przed nami, jak piękny wiersz Gałczyńskiego.


15 Kwietnia 2010 – Ustka

  

_____***_____

 

 

Zygmunt Jan Prusiński

LAS DWU SERC…
FRYDERYK SZOPEN NAPRACOWAŁ SIĘ JAK NIGDY

Motto: Tym, którzy zasnęli w Lasku Smoleńskim…

Ile tej muzyki wpłynęło we mnie Fryderyku.
Jestem zmęczony ostatnim tygodniem,
a Ty grałeś bez odpoczynku.

Brzozy zakwitły i radośnie żartują z motylami.
Nie rozumieją polskiej tragedii,
żyją swoimi obrazami.

A ja wciąż piszę o dramacie Polski.
Sznuruję myśli w całość pajęczyny w oknie,
gdzieś szept słyszę i płacz rosy.

Moja poezja i Twoja muzyka –
otwórzmy dwa serca i ułóżmy na trawie.
Niech wyrośnie z nas Las Serc !


16 Kwietnia 2010 – Ustka

 

 

_____***_____

 

 
A W TEJ MGLE, A W TYM WIERSZU…

Pamięci Zbigniewa Herberta

Napisałeś Zbigniewie te słowa,
czy się nad nimi zastanowiłeś ?
Biały szron na trawach lśni,
można się przejrzeć w kałuży…

Tam nikt w niej nie mówi,
jest okropnie cierpliwa.
Syczy szmer ukryty i cisza –
jakże jest ona lekarstwem.

Poeto wiecznych słów,
dziś Twoje słowa ważne:
„…i dymi mgłą katyński las”…
– I niech tak pozostanie.

18 Kwietnia 2010 – Ustka