Na wszelki wypadek, nikt już nie dochodzi tego, co tam rzeczywiście wiadomo. Zresztą niby jak?
Podobnie jest z opisem sytuacji w USA. Czy kogoś to obchodzi? A jeśli tak, to poszuka sobie w różnych redakcjach, spotach, jaczejkach, podcastach etc. Czasem jakiś pismak, chce zdobyć rozgłos i miejsce w historii, parlamencie, albo etc. i robi bokami, jest popularny, czyli rozgłośny. Wtedy rozpisuje się o tym jak to w USA biją murzynów. A przepraszam, tak było za komuny, teraz jest na odwrót.
Około trzech lat temu zauważyłem, że informacje którymi „żywi nas prasa”, składają się:
-
z wiadomości powtórzonych w nowym opakowaniu (tzn. to samo, ale inaczej zredagowane)
-
cytowane wypowiedzi polityków lub osób, które kręcą się wokół „polityki”, skonstruowane są w taki sposób, że po wyciśnięciu wody, nikt nawet gdyby chciał, nie jest w stanie napisać na tej podstawie jakiegokolwiek oskarżenia
-
jeżeli dochodzi do jakiegoś spotkania „mężów stanu”, to obok licznych fotografii, clipów video oraz transmisji z powitań, zalew okrągłych wypolerowanych frazesów, nie milknie przez tydzień
-
oskarżenia i owszem mogą się pojawiać, pod warunkiem że sprawca/cy dopuścili do tego aby pozostały po sprawie dowody ich udziału co najmniej, oraz/lub tzw. publiczni udostępniacze, zwani gdzie indziej donosicielami, złożą zeznania, pod warunkiem że sami nie poniosą żadnej odpowiedzialności;
-
korupcja (w tym miejscu, nie dyskutujemy wziątków, łapówek, kupowania przywilejów etc.); zanim ludzie wynaleźli banki, „obrót pieniężny” etc. już wcześniej uskuteczniali „transakcje”, które z punktu widzenia prawa jeszcze gdzieniegdzie stosowanego, są przestępstwem mówiąc wprost korupcją (z łac. coruptio – zepsucie)
-
nie oznacza to wcale, że korupcja i wziątek, nie mogą iść w parze
Jeden jegomość zwróćmy uwagę, Nowojorczyk, z nieznanych przyczyn ubrdał sobie, że deficyt USA to dla kraju nie dobrze i że trzeba z tym skończyć. Zawsze jest jeszcze ciekawiej, jeśli się podsłucha tych, co się dobijają do dna od spodu. Otóż gostek ten, nie jest sam jeden, ale ma za sobą i wokoło, pełno takich co to mu doradzają, jak z tego (zadłużenia) wybrnąć.
Oto głupi przykład: deficyt handlowy USA z krajem N wynosi powiedzmy $900 mld rocznie. Tzn oni kupują za tyle $$ mniej, niż sami w USA sprzedają. Kto u licha zmusza USA do tych zakupów? Przecież to dobra wola kupującego.
Freepik.pl
A teraz posłuchajmy tych, którzy pukają w dno i chcą się dobrać do tych mld. Otóż okazuje się, że USA kupuje ten towar bo jest tańszy niż gdzie indziej. Mało tego, nie opłaca się tego produkować w USA, bo wtedy cena jest co najmniej 8 razy wyższa (robocizna, podatki, ubezpieczenia, ceny surowców, energii, przepisy stanowe i federalne, związki zawodowe, etc.).
Ale to nie wszystko, bo są takie cuda w gospodarce jak „dopłaty do produkcji eksportowej”. Kiedy więc pukający w dno od spodu, dowiadują się skąd bierze się taka konkurencyjna cena, okazuje się, że jej składniki, nie są porównywalne. To tylko taki głupi przykład i nikt kto wie, że istnieje Trzeci Świat, nie zawraca sobie głowy tego rodzaju bajaniami. A ten, kto ustanawia taryfy importowe to chory i to z urojenia.
Coś podobnego ma miejsce w tzw. polityce wewnętrznej. Są takie miasta w USA gdzie przestępstwa – zwłaszcza te głośne, publikowane – występują bardzo często oraz miejscowości gdzie jest przeciwnie. Ku utrapieniu miejscowych dobrodziejów, ten który chce się temu przyjrzeć z bliska jest natychmiast wcieleniem wszelkiego zła. Skądś to znamy, mamy nawet przećwiczone, jakkolwiek pamięć ludzka zawodzi nie tylko tam i wtedy.
Jak to wiedzą wszyscy doświadczeni życiem, życie w USA także składa się z całej masy drobiazgów. W tym zwięzłym słowie, trudno nie zauważyć, że także tzw. krytyczne dla życia USA obszary, uległy pewnej zarazie rozpierzchłości w przestrzeni. Ktoś, kto wie o czym mówi, wie także, czy to może tolerować.
Są jeszcze tacy interesanci, którym na tym aby USA zniwelować, zależy najbardziej. Ja im powodzenia nie życzę, wręcz przeciwnie.
Marcisz Bielski GH/ USA