Jan Parys (z lewej) i Antoni Macierewicz. Fot.: Adam Więckowski
Perspektywy Polski
„Emigracja niepodległościowa w USA wobec transformacji politycznej w Polsce w 1989 roku” – to tytuł konferencji, która w dniach 3-5 czerwca 2026 r. odbyła się w Atlantic City w New Jersey. Została ona zorganizowana pod patronatem Instytutu Pamięci Narodowej. Udział w niej wzięli m. in. Antoni Macierewicz – poseł PiS, były minister obrony narodowej, były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego i b. minister spraw wewnętrznych oraz Jan Parys – były minister obrony narodowej w rządzie Jana Olszewskiego.
Po zakończeniu konferencji poprosiliśmy obu gości z Polski o ocenę bieżącej sytuacji, wskazanie zagrożeń, przed którymi stoi państwo i jakie są perspektywy.
Antoni Macierewicz: – Mamy do czynienia z kilkoma symbolami nowej sytuacji. Niesłychanie istotną symboliką jest nowa decyzja operacyjna narodu polskiego, która została zrealizowana skutecznie w Warszawie dwa tygodnie temu, w tym 240-tysięcznym stanowisku głównie formacji „Solidarności”, ale także środowiska rolniczego i również różnych społeczności w całej Polsce (chodzi o demonstrację „Solidarności” w Warszawie 20 maja – red.) . Było ponad 200, 240 tysięcy ludzi, ale nie mniej ważne – a starałem się rozmawiać z ludźmi przez cały czas – że było jednoznaczne i zrozumiałe stanowisko, iż trzeba doprowadzić do likwidacji władzy Donalda Tuska. Wszyscy ludzie, naprawdę wszyscy – a rozmawiałem z nimi –takie stanowisko głośno wyrażali i było skierowane przeciwko władzy Donalda Tuska. To bardzo ważna, z mojego punktu widzenia, perspektywa i bardzo ważna determinacja. To byli ludzie, z których przynajmniej jedna trzecia była w wieku 30-35 lat, a więc ludzie młodzi, co ma olbrzymie znaczenie. Podkreślam ten element, bo on – moim zdaniem – ma bardzo wielkie znaczenie.
Równie duże znaczenie, chociaż o troszeczkę innej strukturze, ale jednak też bardzo pozytywne dla przyszłości Polski ma decyzja społeczności krakowskiej jednoznacznie odrzucająca władzę Platformy Obywatelskiej. Oczywiście, nie wszystko i w całym zakresie im się udało, bo tylko odwołano szefa administracji w Krakowie, jednak skala tego zaangażowania była bardzo duża. Co więcej, to zwycięstwo z Platformą Obywatelską doprowadziło do tego, że w następnych dniach zaczęła się w całej Polsce, w wielu polskich miastach, taka sama intencja działania przeciwko władzy administracyjnej Platformy Obywatelskiej.
Te oba wydarzenia, według mnie, pokazują, że dynamika anty-Tuskowa, dynamika przeciwko antypolskiej polityce, jest przez naród polski w coraz większym stopniu realizowana.
Jednakże nie uwzględnia się pewnego zjawiska, która z punktu widzenia historii Polski ma niesamowite znaczenie i wrażenie – to, że zagłosowało na pana prezydenta Karola Nawrockiego ponad 10 milionów Polaków i to od razu. Co więcej, że zagłosowali – ta olbrzymia liczba Polaków, z całym szacunkiem dla pana Nawrockiego, którego wielkość jest oczywista i widzimy, jakim jest znakomitym działaczem politycznym – na człowieka, który nie był w ogóle wówczas znany. Co to znaczy? Dwie rzeczy. Wielkie zaufanie społeczne do Prawa i Sprawiedliwości, bo to Prawo i Sprawiedliwość tę osobę przedstawiło całemu narodowi. Nikt inny nie miał tej świadomości, za to Prawo i Sprawiedliwość podjęło decyzję, nawiasem mówiąc podczas długiej bardzo dyskusji, ale podjęło tę decyzję, przekazało, upowszechniło i zorganizowało tę decyzję. I okazało się, że to jest wybitny człowiek. Nie ma wątpliwości, że obok Lecha Kaczyńskiego jest to najwybitniejszy prezydent Rzeczypospolitej. Te dwa wydarzenia mają olbrzymie znaczenie, bardzo pozytywne, jeżeli środowiska polityczne wyciągną z tego konsekwencje.
Chcę jeszcze powiedzieć o niesłychanie istotnych i symbolicznych działaniach Donalda Tuska i jego władzy. Ta symbolika jest kontynuacją likwidacji państwa polskiego w sposób nieprawdopodobny. Być może wiele osób nie pamięta lub nie bierze pod uwagę tego, że w ciągu ostatnich dwóch lat zostały zlikwidowane podstawowe struktury narodowe i gospodarcze państwa polskiego, na przykład energetyka i szereg innych dziedzin, które są częścią polskiej gospodarki, częścią polskiej polityki, częścią możliwości istnienia i działania narodu polskiego. Wszystkie te elementy, łącznie z rodziną i sytuacją naszych dzieci, łącznie z perspektywą polityczną narodu polskiego już zostały sformułowane negatywnie. A w ciągu ostatnich dni nastąpiły dwa olbrzymie, negatywne wydarzenia. Pierwszym wydarzeniem jest likwidacja sądownictwa. Chcę Państwu uświadomić, że rząd podjął działanie, iż decyzja o tym kto będzie reprezentował sądownictwo będzie podejmowana w sposób ostateczny nie przez pana prezydenta zgodnie z konstytucją, tylko przez premiera. I te decyzje już są realizowane, już tak się dzieje. Krótko mówiąc, jednoznacznie mamy do czynienia z zakwestionowaniem istnienia naszej konstytucji jako punktu odniesienia kształtu działania. Nie ma tej konstytucji, nie istnieje w rzeczywistości. Jest to sytuacja absolutnie antypolska, sytuacja brutalnie likwidująca państwo polskie.
I drugi element, który trzeba sobie uświadomić, to atak na szereg środowisk medialnych, ale także na wybitnych polityków, na Jarosława Kaczyńskiego i przede wszystkim na prezydenta Karola Nawrockiego. Te działania, formalnie rzecz biorąc, polegają na tym, że policja jest informowana o możliwości ataku, w związku z tym realizuje atak na ludzi absolutnie bezprawnie i brutalnie, więc to jest zapowiedź i przygotowywania działania przekształcającego obecna formalną sytuację w sytuację szczególnej antyspołecznej i antykonstytucyjnej działalności tych, którzy rządzą państwem polskim. Stan nadzwyczajny będzie wprowadzony czy też ma być wprowadzony. Dokładniej mówiąc, przygotowuje się ten stan. Co to oznacza? To oznacza, że skala konfliktu między połączoną sytuacją w sensie ideowym większości narodu polskiego z jednej strony i działaniem Donalda Tuska oraz jego formacji zbliża się do coraz bardziej zaostrzonego konfliktu, walki o przyszłość Polski. I to jest absolutnie koniecznie. Czekanie na wybory za półtora roku jest mało realistyczne.
Jan Parys: – W Polsce w tej chwili niewątpliwie najważniejszą rzeczą jest przygotowanie się do walki wyborczej. Mam nadzieję, że ona nastąpi szybciej, niż formalne zakończenie tej kadencji. Zjawiska kryzysowe w Polsce, zwłaszcza gospodarcze i polityczne, się nasilają. I byłoby najlepiej, żeby sytuacja została rozstrzygnięta w drodze wyborów przed upływem kadencji. Z tego punktu widzenia, trzeba – po pierwsze – myśleć, jak dotrzeć do wyborców w wielkich miastach, którzy są, niestety, w dużej mierze zwolennikami strony przeciwnej, strony rządowej. Właściwie nie wiemy, jak znaleźć ten język, by mówić do mieszkańców dużych miast.
Druga rzecz, to odpowiedzialność liderów ugrupowań konserwatywnych za to, żeby myśleć o konieczności wspólnego działania po wyborach, bo na dzisiaj żadne z tych ugrupowań nie ma takich wyników w sondażach, które by pozwalały prorokować, iż samodzielnie będą sprawować władzę. To jest więc odpowiedzialność polityków i liderów prawicy, którzy muszą myśleć nie tylko o zwycięstwie nie tylko swoich formacji politycznych, ale też o tym, żeby być w stanie brać odpowiedzialność za kraj.
Z racji swojego doświadczenia z lat 90., a zajmuję się bezpieczeństwem międzynarodowym, to są mi najbardziej bliskie sprawy bezpieczeństwa kraju. Nie ukrywam, że niezależnie od zagrożeń militarnych są pewne zagrożenia polityczne i gospodarcze związane z presją, które na nasz kraj wywiera Unia Europejska. To jest rzecz niesamowita. O ile w sytuacji zagrożenia militarnego możemy liczyć na sojuszników, to niestety w bardzo wielu krajach elity polityczne nie zdają sobie sprawy lub nie postrzegają działań Unii Europejskiej jako zagrożenia dla suwerenności. Tymczasem Unia Europejska stosuje szantaż finansowy, groźby polityczne i narusza suwerenność wielu państw. Polska już była poddana szantażowi politycznemu. Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że zatrzymanie środków z KPO dla Polski, to było zatrzymanie ponad 50 miliardów euro i to w sposób bardzo wyraźny wpłynęło na wynik wyborczy, na to, że prawica straciła władzę i że opcja proatlantycka straciła władzę. To było uderzenie w nasz kraj siłą ekonomiczną w momencie, kiedy trwała wojna hybrydowa, kiedy trwała wojna na Ukrainie i presja migracyjna ze strony rosyjskiej przez granicę z Białorusią. Otóż w tym momencie Unia Europejska nie interesowała się – podkreślam – w ogóle bezpieczeństwem Europy, bezpieczeństwem Polski; interesowała się tylko zmianą władzy w Polsce, żeby konserwatystów zastąpili liberałowie. I Unia Europejska uderzyła w nasz kraj z taką siłą, którą można porównać – w sensie wartości – do trzech tysięcy czołgów Abrams, bo tyle można kupić takich czołgów za środki, które UE zablokowała dla Polski. To jest miara tego uderzenia w nasz kraj i to powinno być sygnałem ostrzegawczym dla wszystkich polityków, którzy liczą się z tym, że UE kiedyś nam będzie pomagać w dziedzinie obronności. Mamy już bardzo przykre doświadczenia na co tych polityków stać i że oni spraw obronności po prostu nie rozumieją.
Czasem rozmawiam z różnymi generałami i rozmawiamy nie tylko o zagrożeniach wielką wojną, ale o zagrożeniach mniejszymi konfliktami zbrojnymi. Abstrahuję od zagrożeń, które dotyczą państw bałtyckich, ale moje pytanie do głównych generałów jest takie: co są w stanie zrobić w chwili, jeżeli otrzymują meldunek, że przez granicę Polski z okręgiem królewieckim wjechało 20 ciężarówek pełnych uzbrojonych w broń maszynową ludzi i bez mundurów. I te ciężarówki zmierzają do Braniewa. I okazuje się, że wprawdzie w Braniewie jest jednostka wojskowa, ale ona – mówiąc krótko – nie jest w stanie gotowości, bowiem żołnierze i oficerowie są w domach. Ta jednostka formalnie ma bronić tej granicy, ale nie jest w stanie gotowości.
Drugi przypadek do przestudiowania jest taki, że zostają oślepione nasze sieci radarowe i na lotnisko na Bemowie zostaje zrzucony desant, siadają helikoptery, wyładowywany jest sprzęt a na półciężarówkach żołnierze rosyjscy zmierzają w kierunku stolicy po to, aby zająć budynki władz najwyższych. Czym my wtedy dysponujemy?
Powiem otwarcie, że kiedy rozmawiałem z generałami wysokie szczebla, to oni chętnie mówili o grach wojennych i o tym jakie oni wyciągają wnioski z wielkich gier wojennych. Kiedy im się jednak zadało takie dwa proste pytania, to powiem szczerze, że byłem przerażony ich bezradnością i tym, że na takie proste prowokacje, na takie ćwiczenia umysłowe, nie są przygotowani. Mamy więc jeszcze dużo do zrobienia, żeby zadbać o bezpieczeństwo naszego kraju.
Notował: Marek Ruszczyński
