Redakcja „Polish News” na wojennej rekonstrukcji

Redakcja „Polish News” na wojennej rekonstrukcji

Słuchając opowieści „Żołnierzy z Gór Świętokrzyskich”

Redakcja „Polish News” udała się do świętokrzyskiej wsi Mostki, aby tam zobaczyć rekonstrukcję wojny obronnej z 1939 roku. Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznych „Żołnierze z Gór Świętokrzyskich”, przy okazji opowiadali o ważniejszych wydarzeniach z tego czasu.

Obrona Poczty Gdańskiej

Atak na Pocztę Polską w Gdańsku, rozpoczął się w dniu 1 września 1939 roku o godz. 4:45. Była to ta sama godzina, w której rozpoczął się ostrzał Westerplatte z pancernika Schleswig-Holstein. Mniej więcej o godzinie 4.00, budynek wspomnianej poczty pozbawiono prądu oraz połączeń telefonicznych.

Siły wroga

W skład niemieckich sił atakujących wchodziły: specjalny oddział gdańskiej Policji Porządkowej, pododdziały SS oraz Wachsturmbann „E”. Niemcy dysponowali oprócz broni ręcznej, trzema samochodami pancernymi nazywanymi ADGZ. Całym atakiem dowodził SS Untersturmfuhrer Alfred Heinrich.

W budynku poczty

W budynku poczty, znajdującej się w tym czasie przy ulicy Jana Heweliusza, podczas niemieckiego ataku, przebywało 43 pocztowców gdańskich, a także 10 pocztowców delegowanych z Gdyni oraz z Bydgoszczy. Wśród tej załogi był też jeden kolejarz również z Gdańska. Dysponowali oni trzema lekkimi karabinami maszynowymi nazywanymi Browning oraz kilkoma pistoletami, a także granatami ręcznymi. Ponad to w budynku przebywał także dozorca domu, jego żona oraz ich 10-letnia przybrana córeczka. Pracowników, którzy mieli udać się na stanowiska pracy o godzinie 8.00, przed budynkiem zatrzymał kordon policji.

Atak Niemców

Plan ataku Niemców obligował wrogą armię, do zdobycia budynku poprzez przebicie otworu w ścianie sąsiadującego z pocztą Krajowego Urzędu Pracy. Wtedy to trzy grupy szturmowe miały związać siły polskich pocztowców, by wedrzeć się do pocztowego gmachu od frontu.

Tylko 6 godzin…

Według opracowań Sztabu Głównego Wojska Polskiego, polscy pocztowcy mieli się utrzymać przez mniej więcej 6 godzin, aż do momentu przybycia z odsieczą wydzielonych oddziałów Armii Pomorze. Pocztowcom, nigdy nie odwołano rozkazu obrony swojej placówki i nie poinformowano o wycofaniu się Armii Pomorze.

Powodzenie Polaków

Pierwszy atak niemiecki, rzecz jasna zakończył się niepowodzeniem. Podczas tej próby śmiertelną ranę odniósł niemiecki dowódca Alfred Heinrich. Równocześnie został odparty ciężki atak od strony Urzędu Pracy. Tutaj natomiast śmierć poniósł dowódca obrony ppor. Konrad Guderski. Mniej więcej o godzinie 10:00, dla orientacji na placu Heweliusza pojawił się gauleiter Johannes Schafer. Dla bezpieczeństwa podjechał on samochodem pancernym. Około godziny jedenastej, niemieckie siły atakujące wzmocniono dwoma lekkimi działami kalibru 75 milimetrów. Pomimo tego kolejny atak Niemców, również został odparty przez pocztowców.

Przerwa w szturmie

O godzinie piętnastej, niemiecki dowódca ataku zarządził przerwę w szturmie, dając tym samym pocztowcom dwie godziny na skapitulowanie. W tym samym czasie, została sprowadzona haubica kalibru 105 milimetrów, a niemieccy saperzy wykonali podkop pod pocztą, w którym założono 600-kilogramowy ładunek detonacyjny. Po upływie ultimatum ładunek ten został odpalony rzecz jasna burząc część ściany poczty. Oddziały niemieckie przy wsparciu wspomnianych dział, ruszyły do szturmu i zajęli tym sposobem część budynku poczty. Obrona poczty została ograniczona jedynie do piwnic, gdzie przed ostrzałem schowali się jej obrońcy.

Godzina osiemnasta

O godzinie 18:00 pod pocztę sprowadzono motopompy, którymi jak nietrudno się domyśleć Niemcy wpompowali do budynku benzynę. Potem używali oni miotaczy ognia. W wyniku niemieckich działań, żywcem spłonęło pięciu pocztowców (m.in. Brunon Marszałkowski i Stanisław Rekowski).

Godzina dziewiętnasta

O godzinie 19:00, polscy obrońcy podjęli decyzję o kapitulacji. Pierwszy z płonącej poczty wyszedł dyrektor dr Jan Michoń. Niósł on białą flagę, ale nie znający skrupułów niemiecki wróg zastrzelił go. Za nim wychodził naczelnik poczty Józef Wąsik, który został żywcem spalony miotaczem ognia. Od miotacza ognia, zginęła też dziesięcioletnia wychowanica dozorcy poczty.

Redakcja „Polish News”, bardzo dziękuje Stowarzyszeniu Rekonstrukcji Historycznych „Żołnierze z Gór Świętokrzyskich”, za cenne opowieści i pokazy ważniejszych zdarzeń, mających miejsce podczas II wojny światowej.

Ewa Michałowska- Walkiewicz