Redakcja „Polish News” tym razem w Wąchocku

Redakcja „Polish News” tym razem w Wąchocku

Patriotycznym polskim szlakiem

Przemierzając długie świętokrzyskie szlaki partyzanckie oraz bitew powstania styczniowego, Redakcja „Polish News” nie mogła nie wejść do gmachu wąchockiego klasztoru cystersów. W jego wnętrzu właśnie, urządzone jest piękne muzeum, gdzie można znaleźć liczne ślady naszej prawdziwej polskości.

Zbieracz pamiątek i patriota

Prekursorem zbierania różnych pamiątek po naszych bohaterach narodowych, był ksiądz Jan Wiśniewski mieszkający w powiecie iłżeckim. On tojak jest nam wiadomo, był literatem, historykiem, społecznikiem, a także muzealnym kolekcjonerem. Opisywał w sposób niezwykle dokładny historię kościołów, miast i miasteczek leżących w diecezji sandomierskiej i kieleckiej. Bezinteresownie właśnie historii poświęcił on swoje życie. Szczególne zamiłowanie do zbierania pamiątek z okresu powstania styczniowego oraz II wojny światowej, były inspiracją dla księdza Walentego Ślusarczyka, któremu ksiądz Jan przekazał swoje zbiory. Ksiądz Ślusarczyk mieszkał w Opactwie Cystersów w Wąchocku, no i oczywiście także był niezwyklej pasji kolekcjonerem pamiątek wojennych, a szczególnie pasjonatem polskich zrywów patriotycznych. To właśnie jemu udało się zebrać imponujący zbiór militariów, dokumentów, sztandarów i różnych innych pamiątek narodowych.

Czarna biżuteria

Po nieudanym zrywie patriotycznym w roku 1863, a mowa jest tu oczywiście o Powstaniu Styczniowym, kobiety przede wszystkim zaczęły na znak żałoby narodowej nosić czarną, patriotyczną biżuterię. Miała ona rzecz jasna charakter symboliczny, co było niespotykane nigdzie indziej na świecie. Była ona w jakimś stopniu ozdobą noszonego stroju, ale miała też ona wydźwięk patriotyczny, bowiem noszona była ona podczas wspomnianej już żałoby narodowej, która nastąpiła w okresie zaborów naszej Ojczyzny. Była ona pewnego rodzaju środkiem, porozumienia społecznego.

Krzyżyki i różne obrączki

Biżuterię tę stanowiły różnego rodzaju krzyżyki, obrączki, pierścionki, broszki, klamry, spinki do mankietów i krawatów, co jest licznie zebrane i eksponowane w muzeum wąchockim. Jak wiemy biżuteria ta była wykonana z tanich materiałów, jakim na przykład było oksydowane żelazo lub patynowany ołów. Ale nie można w tym miejscu pominąć różnego typu plecionek z włosów ludzkich lub z końskiego włosia oraz z drewna. Obowiązkowo biżuteria ta zawierała znaki symbolizujące wierność Polaków „Bogu i Ojczyźnie”.

Rok 1863

Podczas styczniowego zrywu powstańczego Polki, które nie mogły brać czynnie udziału w tym wydarzeniu ubierały się na czarno, na znak żałoby narodowej, po ginących chłopcach, którzy niejednokrotnie byli ich braćmi, mężami, czy też ukochanymi narzeczonymi. Licznie eksponowany przez Polki czarny kolor, bardzo irytował rosyjskie władze. Toteż warszawski oberpolicmajster generał- major Leon Lewszyn postanowił definitywnie rozprawić się z czarnymi kreacjami kobiet. W wydanym przez siebie ukazie pisał on bardzo rygorystycznie, że… jeżeli panie „bez różnicy stanu, powołania i wieku” pokażą się w czarnym stroju żałobnym na ulicach miast, będą natychmiast odstawione do cyrkułu, skąd zwolnione zostaną dopiero po zapłaceniu wysokiej kary, a i batogów się im nie poskąpi… Czarne stroje Polek, które noszone były w dobie żałoby narodowej, również stanowią ekspozycję wspomnianego świętokrzyskiego muzeum.

Pamiątki po polskich zesłańcach katorżnikach

Wśród wielu pamiątek znajdujących się w Muzeum w Wąchocku są i te, które nawiązują do codziennego życia katorżnika na zesłaniu. Są to na przykład krzyżyki polskich zesłańców, czapka katorżnicza, szary płaszcz czy też ogromnej wielkości kajdany, które skuwały Polakom zarówno ręce jego jak i nogi. Były one przymocowane za pomocą grubych obręczy wokół kostek i nadgarstków. Obręcze te zwyczajowo nazywane były „skuwami”. Polski katorżnik skazany był oczywiście na ciężkie roboty w carskiej Rosji, zatem jako wróg rosyjskiego narodu, Polak zesłaniec musiał mieć wygląd upokarzający. Najbardziej uderzającym elementem wyglądu była fryzura. Katorżnikom golono jedynie połowę głowy, wzdłuż przedziałka od czoła do karku. Miało to ułatwić identyfikację w razie jego ewentualnej ucieczki.

 

„ As pik”

Ubiór katorżnika jak nietrudno się domyśleć, był specjalnie zaprojektowany by łatwo można go było zdjąć lub założyć bez stosownego rozkuwania kajdan. Zatem spodnie i rękawy były rozpinane na całej długości za pomocą guzików lub troków. A mowa jest tutaj o grubym, długim płaszczu, który był wykonany z ordynarnego, szarego sukna. Koniecznie musiał mieć on naszyty na plecach „As pik”. Była to rzecz jasna zwyczajowa nazwa żółtego lub czerwonego rąbu, jak wspomniano koniecznie naszytego na plecy katorżniczego płaszcza lub kurtki. Był to pewnego rodzaju celownik dla strażników, ułatwiający celowanie w plecy uciekającego zesłańca-katorżnika. Pod płaszczem noszono płócienną, niezwykle szorstką bieliznę oraz sukienny kaftan bez kołnierza. Katorżnicy nosili skórzane, ciężkie buty, pod które podkładali sobie grube onuce lub specjalne podkładki skórzane także i pod kajdany, aby te ich one nie obcierały.

Między innymi

Między różnymi eksponatami znajdują się w Wąchocku pamiątki pa pierwszej żonie trzeciego dyktatora Powstania Styczniowego, Romualdzie Traugutcie. A była nią Anna Emilia Pikiel. Młodzi pobrali się w dniu 25 lipca 1852 roku w Warszawie. Anna była córką znanego warszawskiego jubilera, a dla ukochanego męża zmieniła ona swoje wyznanie z luterańskiego na rzymskokatolickie. Romuald Traugutt pisał o niej w pamiętniku: „Zostałem mężem anioła”. Zmarła pani Anna nagle w dniu 1 stycznia 1860 roku w Petersburgu po szeregu różnych traum i rodzinnych tragedii, ale zawsze była ona podporą w działaniach patriotycznych swojego męża.

www.wachock.cystersi.pl

Redakcja „Polish News”, dziękuje braciom zakonnym z klasztoru cysterskiego w Wąchocku za umożliwienie, zwiedzania tego pięknego muzeum.

Ewa Michałowska- Walkiewicz