Strajk szpularek w Żyrardowskiej fabryce „Hielle i Dittricha” w 1883 roku
Wyjątkowe zaproszenie pana Jacka Czubaka
Redakcja „Polish News” wybrała się do Żyrardowa, a szczególnie do Muzeum Lniarstwa. Budynek tego muzeum, jest częścią zabytkowego kompleksu żyrardowskiej dziewiętnastowiecznej osady fabrycznej, dzisiaj uznanej za pomnik historii. Tutaj właśnie dziesiątki lat temu powstawały najpiękniejsze lniane obrusy, serwety i przeróżne materie zdobione modnymi w owym czasie printami. To właśnie w tej fabryce miał miejsce sławny przed laty na całą Polskę protest szpularek, który właśnie w tym tygodniu został zainscenizowany na specjalnym wydarzeniu.
Protest pracujących kobiet
Strajk szpularek w Żyrardowie, to protest w wyniku którego doszło do starć z wojskiem rosyjskim, który miał miejsce w 1883 roku. Zamordowani w wyniku tego strajku robotnicy żyrardowskich fabryk, byli polskimi ofiarami, które oddały swoje życie w walce z zaborcą rosyjskim. To właśnie żyrardowscy robotnicy w odróżnieniu od znanych nędzarzy ulicznych, mieli szczególne predyspozycje do walki o lepszy byt i uzyskania wyższych środków finansowych na rosnące potrzeby ich rodzin.
Kwiecień 83
W kwietniu 1883 roku, zarząd żyrardowskiej fabryki „Hielle i Dittricha” zadecydował o obniżeniu dniówki dla części robotnic. A mowa jest tutaj o siedemdziesięciu kobietach, w wyniku czego zastrajkowało aż 120 robotnic zatrudnionych w oddziale odpowiadającym za przygotowanie całej produkcji. Oddział ten nazywał się szpulownią, a pracujące tam kobiety zwyczajowo nazywały się szpularkami. Jeden z właścicieli tego zakładu Dittrich, był gotowy odstąpić od planu obniżek płacowych. Zdawał sobie on sprawę, iż paraliż tego działu mógł skutkować wstrzymaniem pracy całego zakładu. Propozycję wspomnianej ugody przedstawił Dittrich całemu zarządowi, który stanowczo ją odrzucił. Rozpoczął się zatem strajk. Do protestujących kobiet wysłano na początek lubianego przez pracowników lekarza, pana Aleksandra Jawurka, który mimo wszystko nie przekonał robotnic o zmianie ich stanowiska.
Były na początku groźby
W odpowiedzi na taki stan zaistniałej sytuacji, właściciele fabryki żyrardowskiej przeszli do gróźb. Kilku szpularkom wypowiedziano pracę, razem z ich mężami i ojcami. Groźba ta była poważna na tyle, że w jakiś sposób wpłynęła na intensywność protestu. W tym samym dniu policja dokonała pierwszych zatrzymań szpularek i ich aresztowań, co nie przyniosło oczekiwanych rezultatów. Tłum jak wiemy otoczył areszt, żądając wypuszczenia kobiet. Doszło nawet też do obrzucenia kamieniami wartowników, przez mężów osadzonych kobiet. W odpowiedzi na taką sytuację, podoficer nakazał oddać dwa strzały ostrzegawcze w powietrze, ten fakt zebrany tłum doprowadził do wściekłości. Odpowiedzią na ten stan, oczywiście były strzały do robotników. Zginęło wówczas dwóch robotników mających siedemnaście i dziewiętnaście lat. Trzeci piętnastoletni robotnik, będąc postrzelony zmarł dnia następnego. Rannych było wiele więcej osób. Leczono ich w domach, ponieważ ze szpitali mogli być oni łatwo wyprowadzeni do aresztu.
Rozwój sytuacji
Widząc rozwój i tak już niekorzystnej sytuacji, dowodzący akcją pomocnik gubernatora Martynow, kazał uwolnić uwięzione kobiety. Wszystko to jednak nie zadowoliło protestujących. Kilka dni później, strajk nabrał charakteru powszechnego, a ciżba robotników żyrardowskich wyległa na ulice miasta. Dochodziło też do częstych aktów niszczenia maszyn fabrycznych. Policja i wojsko jednak nie interweniowały w tej sytuacji. Akcje protestacyjne nabrały siły podczas pogrzebu zastrzelonych chłopców.
W godzinach rannych
Pogrzeb odbył się we wczesnych godzinach rannych, a w kondukcie żałobnym liczącym kilka tysięcy osób, wzięła też udział rodzina Dittricha. Niezwłocznie po pogrzebie rozpoczęła rozpoczęto pacyfikację protestu. Miasto podzielono na kilka rejonów, które obstawiono policyjnymi patrolami wraz z konnymi kozakami. W mieście wprowadzono stan wyjątkowy, no i znów rozpoczęto sukcesywne aresztowania. W tym czasie dyrekcja żyrardowskiej fabryki zgłosiła gotowość wypełnienia większości robotniczych postulatów. Kilka dni później, robotnicy wrócili na swoje stanowiska pracy.
Redakcja „Polish News” dziękuje panu Jackowi Czubakowi za zaproszenie na ten wyjątkowy event.
Ewa Michałowska- Walkiewicz


