Aby sprawa polska nie była spychana na margines

Od lewej: Jan Parys, Piotr Nisztor i Zbigniew Stawrowski

Aby sprawa polska nie była spychana na margines

Z udziałem ok. 100 osób odbyła się na początku czerwca w Atlantic City konferencja „Emigracja niepodległościowa w USA wobec transformacji politycznej w Polsce w 1989 roku”. Wydarzenie zorganizowane zostało pod honorowym patronatem Instytutu Pamięci Narodowej i z udziałem historyków tej instytucji. O wrażania i podsumowanie 3-dniowej konferencji poprosiliśmy po jej zakończeniu gości z Polski.

Antoni Macierewicz (poseł PiS, były minister obrony narodowej, były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego, b. minister spraw wewnętrznych: – Mam bardzo dobre wrażenia. Generalnie rzecz biorąc, bardzo dobre zarówno ze względu na podstawowe problemy, które zostały przedstawione i zaprezentowane przez poszczególne osoby, jak też ze względu na to, że było naprawdę wiele osób z różnych rejonów Stanów Zjednoczonych. To miało olbrzymie znaczenie.

Najbardziej problemem dla mnie – można mieć wobec tego pewien krytycyzm – było to, że możliwości relacjonowania naszych koncepcji były za krótkie. Wystąpienia były ograniczone do 20 minut, co oczywiście, teoretycznie rzecz biorąc, może być przekazane w bardzo skrótowej formule. Ze względu na to, że przekazywaliśmy nasze informacje do osób w Stanach Zjednoczonych, którzy z natury rzeczy bardzo są zaangażowani politycznie i działają politycznie, jednakże ich wiedza często na temat szczegółów, na przykład kryzysu w Polsce, problemów w skali politycznej i poszczególnych elementów jest dosyć ograniczona, więc żeby przekazać te elementy, a dla mnie to było najważniejsze, jest to trudne w zaledwie 20-minutowym wystąpieniu. W moich referatach, w jednym w trzech czwartych udało mi się przekazać co chciałem, w drugim zaledwie w połowie. Później, oczywiście, uzupełniałem je w czasie dyskusji, ale to był pewien problem. Rozumiem, że w ciągu trzech dni było bardzo wiele osób, które przekazywały swoje koncepcje zarówno polityczne, jak i merytoryczne, związane ze strukturami, związane z przyszłością. Te wszystkie sprawy były bardzo ważne, w związku z tym przy tej liczbie osób i tej liczbie problemów być może te 20 minut było absolutnie konieczne, bo inaczej trzeba byłoby przedłużyć na tydzień a nawet na dłużej całej spotkanie. Rozumiem to, zobaczymy czy następnym razem uda się nam przekazać w ciągu 20 minut istotę problemu.

Uważam, ze wszyscy mieli dobre wystąpienia. Uważam też, że konferencja była na bardzo wysokim poziomie. Bardzo ciekawe były relacje przedstawicieli Stanów Zjednoczonych, przedstawicieli polskiej społeczności w USA, które dotyczyły struktur, działań, przyszłości i perspektyw. To jest niesłychanie ważne, zwłaszcza że – z mojego punktu widzenia jako polityka – wspieranie Polonii dla pana prezydenta Trumpa jest absolutnym fundamentem niepodległości Polski. Świadomość tutejszej społeczności, społeczności polonijnej w Stanach Zjednoczonych, że jesteśmy w sytuacji zagrożenia istnienia państwa i narodu polskiego ze strony Donalda Tuska, to przekazanie tego było dla mniej najważniejsze.

Od prawej w pierwszym rzędzie: Jan Parys, Dorota Kania i Antoni Macierewicz

Jan Parys (były minister obrony narodowej): – Zacznę od gratulacji dla organizatorów konferencji, która w tym roku była naprawdę ciekawa. Ciekawa merytorycznie, bo spotkało się szereg osób z Polski. Nie ukrywam, że rozmowy na terenie Stanów Zjednoczonych są bardziej swobodne, niż te, które prowadzimy w kraju. Jakoś atmosfera Stanów Zjednoczonych wpływa na bardziej otwartą dyskusję. Dla mnie niezwykle ciekawe były wyniki opracowań, które przedstawiali koledzy z IPN-u, bo okazuje się, że oni przez szereg lat istnienia Instytutu już zbadali i opisali czasy transformacji, w tym trudne zagadnienia związane ze służbami specjalnymi i działalnością aparatu represji w stanie wojennym. To jest dowód na to, że Instytut działa dobrze, że jest potrzebny i że jego pracownicy wykonują naprawdę ważną robotę, ważną po to, żeby upamiętnić dawne czasy.

Była również okazja, aby rozmawiać o sprawach bieżących, ponieważ nie jest rzeczą najważniejszą przypominanie tylko historii. Idzie o to, jakie są lekcje dla czasów bieżących, dla następnych lat, jakie wnioski wynikają z tego co było. I o tym też była mowa, więc można powiedzieć, że był uwzględniony zarówno aspekt historyczny, jak i współczesny.

Ludzie, którzy przyjechali z kraju mogli usłyszeć dużo ciekawych rzeczy o życiu organizacyjnym Polonii, o tym co myślą ludzie z pokolenia emigracji solidarnościowej, którzy – co tu dużo mówić – mieli ciężkie początki w Stanach Zjednoczonych. Słychać i widać było, że do dzisiaj niektórzy mają traumę związaną z tym, iż musieli opuszczać kraj na skutek przymusu po internowaniu, po więzieniu i nie z własnej woli. Natomiast jest imponujące, że potrafili się tutaj odnaleźć, potrafili się urządzić i również mają czas, chęć i wolę pracować dla środowiska polonijnego oraz również zrobić coś dobrego dla starej Ojczyzny. To jest naprawdę imponujące. Podziwiam ludzi, którzy poświęcają swój czas i część swojego życia na działalność patriotyczną.

Dla nas w Polsce pomoc i wsparcie polityczne z kręgów Polonii amerykańskiej jest szalenie ważne i liczymy na to, że Polonia będzie oddziaływać, że będzie tutaj wywierać pewien wpływ, organizować lobbing wśród kongresmanów, wśród polityków amerykańskich i wpływać na Biały Dom. A wszystko po to, aby sprawa polska nie była spychana na margines. I żeby na przykład utrzymać lub zwiększyć obecność wojsk amerykańskich w Polsce, bo to jest ważne nie tylko dla naszego kraju, ale dla całej Europy; po to, żeby była poważna siła odstraszania wobec potęgi rosyjskiej, która wbrew niektórym ekspertom amerykańskim nie może być zlekceważona. Moim zdaniem, Polonia powinna jasno sobie zdać sprawę kto w Kongresie, kto w administracji jest za tym, żeby Stany Zjednoczone były obecne na świecie, były aktywne w Europie i żeby broniły swoich interesów na terenie Europy. Bo to nie jest tak, że Ameryka jest wyłącznie takim dobrym wujkiem, który broni Europejczyków w formie prezentu. Ameryka broni również swoich wpływów na świecie i blokowanie umacniania wpływów rosyjskich jest umacnianiem wpływów Stanów Zjednoczonych. Tak samo siła odstraszania Stanów Zjednoczonych w Europie ogranicza siłę i wpływy rosyjskie, a Rosja jest najbliższym sojusznikiem Chin. Jeżeli są politycy w Stanach Zjednoczonych, którzy przejmują się zagrożeniem chińskim, to bardzo dobrze, natomiast oni nie powinni zapominać o tym, że najbliższym sojusznikiem Chin jest Rosja i trzeba ją blokować na wszelkich frontach.

Dla mnie było również szalenie istotne to, że spotkania z Polonią miały pewien wymiar integracyjny, że spotkali się po raz kolejny ludzie z wielu stanów, z różnych pokoleń i – mówiąc krótko – odnawiają swoje przyjaźnie, wymieniają się doświadczeniami co można robić w poszczególnych stanach i widać, że łączy ich serdeczna przyjaźń i że Polska może na nich liczyć. Jestem wdzięczny organizatorom za tę konferencję, za to, że mieliśmy świetny hotel w ładnym miejscu i mieliśmy również prawdziwą przyjemność nie tylko intelektualną, ale i towarzyską.

Drugi z lewej: Dariusz Wójcik

Dariusz Wójcik (b. wicemarszałek Sejmu 1991-1992, były działacz Konfederacji Polski Niepodległej): – Konferencja East Coast 2026 podjęła wyzwanie przedstawienia okresu przełomu ustrojowego w Polsce końca lat 80. i początku lat 90.

Obraz ten był prezentowany z bardzo różnych perspektyw: dokumenty historyczne, uwarunkowania polityczne, ocena filozoficzno-socjologiczna i ekonomiczna.

Myślę, że istotna była też różnorodność ocen ze względu na uczestników: od młodszego pokolenia oceniającego na podstawie źródeł historycznych po uczestników tych wydarzeń, tak z perspektywy krajowej, jak i amerykańskiej emigracji.

Po upływie 37 lat od tych wydarzeń tak uczestnicy, jak i obserwatorzy konferencji, jeśli nawet nie uzyskali odpowiedzi na wszystkie nurtujące ich pytania, to co najmniej mogą na nowo spojrzeć na tamte czasy i oceniać jakie były szanse a jakie zagrożenia i jak my jako polski naród i polskie elity zdaliśmy egzamin z niepodległości. Dla mnie uczestnictwo w tej konferencji było niezwykle ważnym doświadczeniem tak pod względem emocjonalnym, jak i intelektualnym.

Za wszystko czego doświadczyłem i doznałem w Atlantic City bardzo dziękuję.

Zbigniew Stawrowski (filozof polityki, profesor Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego): – Konferencja w Atlantic City była dla mnie przyjemnym zaskoczeniem i to w wielu wymiarach. Przede wszystkim zaproszone osoby, zarówno te z Polski, jak i ze Stanów, przygotowały ciekawe, czasami wręcz fascynujące wystąpienia. Co więcej – tu  wielkie uznanie dla organizatorów – udało się je ułożyć w spójną całość, która z różnych punktów widzenia poszerzyła naszą wiedzę o tym, co wydarzyło się w okresie transformacji 1989 roku. Zresztą, to  przejście z PRL do III RP, jak wynika z  materiałów  historycznych przedstawionych przez obecnych na konferencji badaczy z IPN – okazało się w dużym stopniu raczej przemianą PRL-u w  PRL- bis.

Niezwykle ważne okazało się dla mnie również  spotkanie z przedstawicielami polskiej emigracji. Ludzie, którzy opuścili Polskę w latach 80. w dużej części w wyniku komunistycznych represji, do dziś niosą w sobie i pielęgnują doświadczenie pierwszej Solidarności. Stowarzyszenie „Freedom and Solidarity” ma w podtrzymywaniu tej pamięci swój istotny udział. Nawiązane kontakty budzą nadzieję na kolejne spotkanie, zwłaszcza w perspektywie zbliżającej się okrągłej 50. rocznicy powstania ruchu „Solidarności”.

Ostatniego dnia wizyty w USA, dzięki pomocy dobrych ludzi, udało mi się zobaczyć Filadelfię i choć trochę poczuć jej klimat. Zależało mi szczególnie na tym, by obejrzeć miejsce, gdzie 250 lat temu została podpisana Deklaracja Niepodległości i gdzie w 1787 r. przygotowano projekt konstytucji Zjednoczonych Państw Ameryki. Niestety, mogłem ów budynek zobaczyć jedynie z zewnątrz. Bilety na wejście do Independence Hall były dostępne dopiero na następny dzień. Ten drobny niedosyt, to dla mnie zachęta, by wkrótce raz jeszcze odwiedzić pierwszą stolicę USA. To z kolei tylko dobry pretekst, aby ponowne spotkać się ze znakomitymi reprezentantami Polonii, których miałem okazję poznać w czasie konferencji.

Dorota Kania (dziennikarka śledcza, publicystka): – Na samym początku składam ogromne wyrazy podziękowania i wyrazy szacunku dla organizatorów konferencji. Marek Ruszczyński stanął absolutnie na wysokości zadania. Jestem pełna podziwu dla organizacji tego przedsięwzięcia, bo rzeczywiście było ono świetnie przygotowane. Gratuluję. Można powiedzieć, że teraz, kiedy stosunki między Stanami Zjednoczonymi a Polską są bardzo ważne, ta konferencja miała również istotny wymiar odnośnie przekazywania stanowiska Polski właśnie w Stanach Zjednoczonych przez Polaków, którzy tu mieszkają na stałe. Z przyjemnością się spotkałam z wieloma osobami, z którymi już wcześniej się znałam i którzy bardzo mocno reprezentują tutaj polski interes narodowy; chociażby Tadeusz Antoniak – to jest taka osoba, która przez wiele, wiele lat walczy o prawdę o tym, co się stało w Smoleńsku, ale również reprezentuje w momencie, kiedy jest taka potrzeba różnego rodzaju polskie interesy.

Bardzo byłam zaskoczona wysokim poziomem konferencji, ponieważ wydawało mi się, że wszystko wiem, wszystko znam. Zajmują się pracą na dokumentach IPN od wielu lat, natomiast rzeczywiście poziom był na bardzo wysokim merytorycznie poziomie. Właściwie każdy panel przynosił coś nowego, z każdego referatu człowiek dowiadywał się coś nowego. Widać było, że za mało czasu przeznaczono na to, aby wszystko przekazać. Jak otrzymaliśmy informację, że mamy trzy, pięć minut do końca wystąpienia, okazywało się, iż czasu było za mało, że jednak ważne rzeczy nam umykały i chcieliśmy jeszcze coś dopowiedzieć. Kiedy rozmawialiśmy później w kuluarach po oficjalnych wystąpieniach ktoś mówił, że powinien to dopowiedzieć, lub miałam to powiedzieć, ale zabrakło czasu. Widać, że konferencja nie wyczerpała swojej formuły, że konieczne są – nie chcę nikomu nic narzucać – kolejne takie spotkania; dobrze by się stało, aby była kontynuacja. Tych tematów jest bardzo dużo.

Ważne jest również to, żeby mówić o uczestnikach konferencji, którzy na nią przyjechali często jadąc po kilkanaście godzin z odległych miejsc w Stanach Zjednoczonych. Żeby z kolei przypomnieć ludziom w Polsce bohaterskie postawy ludzi, którzy siedzieli w więzieniu, którzy dostali często paszport w jedną stronę i musieli tutaj zaczynać wszystko od początku. Więc nie tylko my mówimy. Dobrze by było, żeby – mam taką nadzieje, iż tak się stanie – te historie, które są historiami ludzi mieszkających w Stanach Zjednoczonych już od kilkudziesięciu lat również będą nagłośnione w Polsce.

Piotr Nisztor (dziennikarz śledczy, publicysta): – Konferencja East Coast 2026, która odbyła się na początku czerwca 2026 r. w Atlantic City była znakomitą platformą do dyskusji nie tylko o patologiach III RP wynikających głównie z braku lustracji i dekomunizacji, ale także o roli Polonii we wspieraniu polskich interesów w Stanach Zjednoczonych. Dla mnie, jako dziennikarza śledczego udział w tym wydarzeniu był bardzo cennym doświadczeniem. Przede wszystkim dzięki

wielu rozmowom poznałem historie Polaków, którzy w okresie PRL wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych i tu mimo wielu trudności z sukcesem zbudowali życie od nowa. Swoją drogą, te indywidualne doświadczenia powinny zostać zebrane w jedną całość, w książkę – najlepiej reporterską opowieść – która na konkretnych przykładach i doświadczeniach tych osób pokazałaby jak faktycznie wyglądało życie w PRL i jak trudną decyzją była emigracja oraz odnalezienie się w USA.

Zrozumiałem też znaczenie i rolę Polonii w budowania wizerunku Polski za oceanem, jak również wspierania polskich interesów jako ambasadorów polskich spraw, co niestety nie jest wykorzystywane przez polskie władze.

Konferencja okazała się również znakomitym miejscem wymiany poglądów na temat okoliczności transformacji ustrojowej oraz roli PRL-owskich służb specjalnych w budowie III RP. Tym bardziej, że cały czas brakuje publikacji, które opisywałyby ten okres historii najnowszej. Dlatego bardzo dziękuje organizatorom konferencji, w tym głównie Markowi Ruszczyńskiemu za zaproszenie i możliwość zaprezentowania kilku – mam nadzieje – ciekawych zagadnień.

Widzę potencjał w rozwoju tego wydarzenia, aby na stałe zagościł on w kalendarzu, stając się istotnym punktem w debacie o polskiej historii najnowszej, jak również roli Polonii we wspieraniu polskich interesów.

Notował: Marek Ruszczyński

Zdjęcia: Adam Więckowski