reportazner.gr
Ziemia Niczyja czy Donnyland?
Pomysł na strefę niczyją pod egidą D. Trumpa pod nazwą: Donnyland nie pojawiło się w oficjalnych dokumentach. Koncepcja zakładała stworzenie strefy, której żadna ze stron nie kontroluje w pełni, ale która nosi nazwę kojarzoną z prezydentem USA, stając się jakby politycznym challengem! Ukraińscy negocjatorzy zaproponowali, by rolę zarządcy obszaru pełniła Rada Pokojowa Trumpa, choć ani Rosja, ani Ukraina do tej pory do niej nie przystąpiły. Chodzi o obszar Donbasu i Krymu.
Ukraina oczekiwała, że prezydent D. Trumpa, poprzez swoja administrację wpłynie na Moskwę, aby ta złagodziła swoje stanowisko. Ukraińscy negocjatorzy zaczęli nazywać proponowaną strefę ‘Donnylandem’, obszarem, który nie znajdowałby się pod pełną kontrolą żadnej ze stron, a jednocześnie mógłby zostać przedstawiony jako sukces prezydenta D.Trumpa.
Samuel Charap, politolog z think tanku RAND Corporation, który bacznie śledził przebieg negocjacji, stwierdził, że zarówno Moskwa, jak i Kijów wykazały pewną elastyczność w kwestii przyszłości tej części Donbasu, która wciąż pozostaje pod kontrolą Ukrainy. Dla Ukrainy kluczowym źródłem obaw jest ryzyko, że odstąpienie tego terytorium wraz ze wzniesionymi tam przez Ukrainę fortyfikacjami, co mogłoby ułatwić Rosji wznowienie inwazji w przyszłości.
S. Charap zauważył, że Ukraina dostrzega korzyści w sferze bezpieczeństwa, jakie wiązałyby nazwisko prezydenta D. Trumpa z tym obszarem.
Ukraiński negocjator po raz pierwszy wspomniał o tym w ramach próby przekonania administracji Trumpa, by ta bardziej zdecydowanie przeciwstawiła się rosyjskim żądaniom terytorialnym. Natomiast Władimir Putin zapowiedział, że rosyjskie siły zbrojne nie zaprzestaną walki, dopóki nie dotrą do kluczowej granicy administracyjnej na obrzeżach Donbasu, uprzemysłowionego regionu we wschodniej Ukrainie, w którym Kreml rozpoczął działania wojenne już w 2014 r. Fakt, iż nazwę przywodzącą na myśl Disneyland miałoby się przypisać obszarowi ukraińskiego zagłębia węglowo-hutniczego, może wydawać się zgrzytem w obliczu wciąż trwających tam walk. Odzwierciedla to globalną rzeczywistość, w której rządy innych państw odwołują się do postawy D.Trumpa, aby pozyskać amerykańską potęgę.
Na początku było słowo …
Gdy w 2018 roku Polska zabiegała o amerykańską bazę wojskową, promowała ten pomysł pod nazwą „Fort Trump”. Kiedy ubiegłym roku Armenia i Azerbejdżan podpisały w Białym Domu deklarację pokojową, utworzone dzięki niej połączenie transportowe nazwały „Trasą Trumpa na rzecz Międzynarodowego Pokoju i Dobrobytu”. Jednak najbardziej nieprawdopodobnym przypadkiem użyczenia nazwiska prezydenta Trumpa w kontekście geopolitycznego punktu zapalnego może być ten, który aż do teraz pozostawał ukryty przed opinią publiczną. Podczas prowadzonych w ostatnich miesiącach ukraińskich rozmów pokojowych przedstawiciele władz Ukrainy sugerowali, że ta część ukraińskiego regionu Donbasu, o którą Rosja wciąż toczy walki, mogłaby otrzymać nazwę „Donnyland”. Inna propozycja określała powojenny układ mianem „modelu monakijskiego”. Jest to nawiązanie do miasta-państwa położonego nad francuskim wybrzeżem Morza Śródziemnego. Podobnie jak w przypadku „Donnylandu”, koncepcja ta zakładała powstanie potencjalnego, pół autonomicznego mini państwa, które czerpałoby korzyści ze statusu morskiej strefy ekonomicznej (tzw. strefy offshore). Jak podaje osoba bezpośrednio zaznajomiona z ukraińskimi strategiami negocjacyjnymi, sformułowanie „model monakijski” pojawiało się w projektach traktatów, podczas gdy nazwa „Donnyland” funkcjonowała wyłącznie w sferze dyskusji.
Zastój czy rozwoj?
W lutym 2026 roku rozmowy utknęły w martwym punkcie z powodu kwestii terytorialnych, z uwagi na konflikt z Iranem. Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow oświadczył, że Rosja zaakceptuje wyłącznie pełną kontrolę prawną nad Donbasem. Z kolei prezydent W. Żeleński zbagatelizował perspektywę wymiany terytoriów na pokój, określając taki krok mianem „wielkiego błędu”. Stanowiska Rosji i Ukrainy w kwestii kontroli nad terytorium pozostają niezmienne mimo negocjacji w innych obszarach, w tym dotyczących amerykańskich zobowiązań w zakresie gwarancji powojennego bezpieczeństwa Ukrainy. Jeden z ukraińskich negocjatorów, według ChatGPT stworzył nawet flagę dla „Donnylandu” (w barwach zielono-złotych) oraz hymn narodowy. Nie ma jednak pewności, czy strona amerykańska kiedykolwiek miała okazję to zobaczyć.
Jednym ze źródeł informacji jest Anton Troianovski, który relacjonuje wydarzenia amerykańskiej polityki zagranicznej oraz bezpieczeństwa narodowego z Waszyngtonu dla „The Times”. Poprzednio był korespondentem zagranicznym, rw Moskwie i Berlinie. Z kolei Andrew E. Kramer pełni funkcję szefa biura „The Times” w Kijowie, a od 2014 roku relacjonuje przebieg wojny w Ukrainie.
Źródło: Institute for the Study of War we współpracy z projektem Critical Threats Project przy American Enterprise Institute (stan na 19 kwietnia 2026 r.). Leanne Abraham/The New York.-
Źródło: Institute for the Study of War we współpracy z Critical Threats Project przy American Enterprise Institute (stan na 19 kwietnia 2026 r.). Leanne Abraham / NYT/; określenie „Donbas” i „Donald” jako Donnyland opisały cztery osoby z zastrzeżeniem anonimowości personalnych.
OPR: BMZ/USA