Jana Pawła II otwartość na człowieka

Jana Pawła II otwartość na człowieka

Prof. Dariusz KOWALCZYK SJ

Papież Polak wołał od początku swego pontyfikatu: „Otwórzcie drzwi Chrystusowi!”. Bez tego tzw. otwarcie na człowieka łatwo ulega chorym, jeśli nie diabolicznym ideologiom – pisze prof. Dariusz KOWALCZYK SJ o kontrowersyjnej kampanii społecznej „Zobacz osobę” Centrum Myśli Jana Pawła II.

Papież Polak wołał od początku swego pontyfikatu: „Otwórzcie drzwi Chrystusowi!”. Bez tego tzw. otwarcie na człowieka łatwo ulega chorym, jeśli nie diabolicznym ideologiom – pisze prof. Dariusz KOWALCZYK SJ o kontrowersyjnej kampanii społecznej „Zobacz osobę” Centrum Myśli Jana Pawła II.

Siły lewicowo-liberalne z jednej strony atakują osobę i dziedzictwo Jana Pawła II, a z drugiej próbują niekiedy pokazać papieża Polaka w takim świetle, jakby w istotnej mierze podzielał ich poglądy. Manipulowanie postacią Karola Wojtyły wiąże się w Polsce z dzieleniem Kościoła na dwie części. Pierwsza część miałaby mieć twarz ks. Tischnera i właśnie Jana Pawła II, a druga twarz ks. Rydzyka. Innymi słowy: Kościół otwarty, „personalistyczny” kontra Kościół „oblężonej twierdzy”, wrogi światu, Mówiono też o Kościele łagiewnickim, który miał głosić miłosierdzie i dialog, i toruńskim, który miał wszczynać awantury i surowo osądzać inaczej myślących. Na te w ten sposób opisywane kościelne podziały nakładano podziały polityczne. I tak Kościół otwarty popierał siły „demokratyczne” i „europejskie”, a Kościół zamknięty miał zwracać się ku brzydkiej prawicy, chcącej rzekomo wprowadzić rządy autorytarne. Wszystkie te koncepcje miały i mają się nijak do rzeczywistości, ale osiągnęły propagandowy efekt.

By pokazać, że Jan Paweł II przynależy do Kościoła otwartego w opozycji do Kościoła zamkniętego, odwoływano się m.in. do personalizmu Wojtyły, który – podkreślano – widział w innych osobę, nigdy wroga, był otwarty na każdego człowieka, nie osądzał, ale szukał tego, co łączy itd. To poniekąd prawda, papież tak patrzył na ludzi. I warto, by sobie to wzięli do serca wszyscy, w tym także albo przede wszystkim zwolennicy „demokracji walczącej”. Trzeba jednak podkreślić, żepersonalizmu Wojtyły nie da się połączyć z lewicowo-liberalnymi ideologiami. Papież Polak nigdy nie wypowiadał się w sposób, który abstrahuje od odpowiedzialności, od dobra i zła, albo który pozwala pretendować do ustanawiania nowych norm, często sprzecznych z dotychczasowymi normami, zakorzenionymi w Biblii i poznaniu ludzkiej natury.

Z okazji 20. rocznicy śmierci Karola Wojtyły Centrum Myśli Jana Pawła II zaproponowało kampanię społeczną „Zobacz osobę”, której celem jest – jak czytamy na stronach ekai.pl – „zwrócenie uwagi na zjawisko oceniania po pozorach, a także przypomnienie o wartości i niezbywalnej godności każdego człowieka”. Trudno się nie zgodzić z tak sformułowanym projektem. Trzeba jednak zauważyć, że tego rodzaju zdania mogą być w praktyce bardzo różnie rozumiane, na przykład w duchu autentycznego nauczania Jana Pawła II albo w duchu marksizmu kulturowego, ideologii „prawa do aborcji”, gender/LGBT czy też wokizmu, który wszędzie widzi rasizm itp. Warto zatem przypominać, na czym Wojtyła opierał swój personalizm i do jakich wniosków dochodził.

Jan Paweł II czerpał personalistyczne inspiracje z różnych filozofii, ale przede wszystkim z Chrystusowej Ewangelii i świętych Kościoła. Widzieć w innym osobę oznaczało dla niego patrzeć na każdego w perspektywie słów i czynów Jezusa. Papieska wizja „nowego humanizmu” oparta była na koncepcji osoby ludzkiej, zakorzenionej w Biblii, a szczególnie w opisie stworzenia, i w nowotestamentalnym, chrystocentrycznym rozumieniu powołania osoby ludzkiej. „Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam” – mówi Bóg w Księdze Rodzaju (Rdz 1,26). A zaraz potem czytamy: „Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę” (Rdz 1,27). Te dwa zdania są fundamentem biblijnej antropologii i chrześcijańskiego personalizmu, ale jako takie są przedmiotem ataków ze strony różnych humanizmów, opartych na diabelskiej pokusie, którą przedstawia opis tzw. upadku pierwszych rodziców (Rdz 3,1 i nn.), by zbuntować się przeciwko Stwórcy i samemu tworzyć „nowego człowieka” i „nowy świat”. Jedna z interpretacji opisu stworzenia człowieka wskazuje, że zostaliśmy stworzeni na obraz Boga wcielonego, czyli Jezusa Chrystusa. Innymi słowy, Bóg Ojciec, stwarzając człowieka, widział swego odwiecznego Syna w ciele. Ten „antropologiczny chrystocentryzm” stał w centrum personalizmu Karola Wojtyły.

W swojej pierwszej, programowej encyklice Redemptor hominis Jan Paweł II napisał: „Człowiek, który chce zrozumieć siebie do końca […], musi […] ze swoim życiem i śmiercią przybliżyć się do Chrystusa” (nr 10). A w homilii wygłoszonej na placu Zwycięstwa w Warszawie w 1979 roku stwierdził, że Chrystus jest kluczem „do rozumienia tej wielkiej i podstawowej rzeczywistości, jaką jest człowiek. Człowieka bowiem nie można do końca zrozumieć bez Chrystusa. A raczej: człowiek nie może […] zrozumieć ani kim jest, ani jaka jest jego właściwa godność, ani jakie jest jego powołanie i ostateczne przeznaczenie”. Z tego wynika, że pierwszą drogą Kościoła musi być człowiek, nie abstrakcyjny, ale konkretny człowiek, odkupiony przez Chrystusa (zob. Redemptor hominis, nr 14). Można by zatem mówić o swoistym personalizmie eklezjalnym w nauczaniu papieża Polaka.

Z chrystocentrycznego personalizmu Jana Pawła II wynika obrona ludzkiego życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci, czyli zdecydowany sprzeciw wobec aborcji i eutanazji, które dla „nowoczesnego”, „otwartego” humanizmu stały się podstawowymi prawami człowieka. Podobnie jest z koncepcją małżeństwa i rodziny. Człowiek jest mężczyzną i kobietą – podkreślał Wojtyła, który zapisał piękne stronice na temat męskości i kobiecości, w tym seksualności, przy czym akt seksualny mężczyzny i kobiety postrzegał jako osobowy dar z siebie. Personalizm w praktyce oznacza także obronę praw osoby ludzkiej, tyle że dziś mnoży się w sposób irracjonalny rzekome prawa człowieka. W książce Pamięć i tożsamość Jan Paweł II zauważył w kontekście takich ideologii zła, jak nazizm i komunizm, że oto „działa również jakaś inna jeszcze »ideologia zła«, w pewnym sensie głębsza i ukryta, usiłująca wykorzystać nawet prawa człowieka przeciwko człowiekowi oraz przeciwko rodzinie”.

Personalistyczne otwarcie na człowieka oznacza u Wojtyły otwarcie na Boga, który w Chrystusie stał się człowiekiem, by zbawić wszystkich ludzi. Dlatego papież Polak wołał od początku swego pontyfikatu: „Otwórzcie drzwi Chrystusowi!”. Bez tego tzw. otwarcie na człowieka łatwo ulega chorym, jeśli nie diabolicznym ideologiom.

Prof. Dariusz KOWALCZYK SJ

Jezuita, profesor teologii, wykładowca teologii dogmatycznej na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie, w latach 2003-2009 prowincjał Prowincji Wielkopolsko-Mazowieckiej Towarzystwa Jezusowego, opublikował m.in.: Między herezją a dogmatem (2015), Czy Jezus mógł się przeziębić (2015), W co wierzymy? (2015), Kościół i fałszywi prorocy (2016). Mieszka w Rzymie.

Ryc.Fabien Clairefond

https://wszystkoconajwazniejsze.pl/