„Tak polski jak chleb”
Francję kojarzymy z winem. Jeśli mówimy o Włoszech, to w domyśle pojawia się makaron lub pizza. Szwajcaria przywołuje na myśl czekoladę. A jak jest w przypadku Polski? Luka w zagranicznej promocji naszego kraju powoduje, że nasuwające się skojarzenia są niejednoznaczne, a w szerszym kontekście – często obarczone stereotypami czy zwykłą niewiedzą. Tym bardziej potrzebne jest budowanie marki „Polska”.
Wśród wyróżników ważnych dla identyfikacji naszego kraju – sławnych postaci, atrakcji turystycznych czy przełomowych wydarzeń – nie powinno zabraknąć reprezentanta żywności: takiego znaku, dzięki któremu będziemy bardziej rozpoznawalni na arenie międzynarodowej.
A mamy w tym zakresie – zresztą wśród wielu dobrych produktów – prawdziwą „perełkę”, która nie tylko umożliwia kreowanie pozytywnych skojarzeń i wizerunku, ale i oddaje w jakiejś mierze naszą tożsamość, pozwalając budować wiarygodny przekaz. W swej ogromnej różnorodności (kilkaset gatunków i rodzajów) nie tylko jest bowiem najpowszechniej spotykanym produktem żywnościowym w polskich domach (96%), ale i jeszcze plasuje się na drugim miejscu w eksporcie (kategoria CN 1905), przysparzając blisko 2 mld zł wpływów. Dla naszych emigrantów (i to zarówno „starej emigracji”, jak i „nowej fali” – razem około 21 mln osób!), rozsianych po całym świecie – jest czymś nie tylko najbardziej „sentymentalnie” wytęsknionym, ale i najczęściej realnie poszukiwanym wśród sklepowych półek (co potwierdzają badania z Wielkiej Brytanii oraz Irlandii). Po prostu – jego walory smakowe są niepowtarzalne…