Krwawa niedziela na Wołyniu

Ruiny kościoła w Kisielinie, gdzie doszło do jednej ze zbrodni 11 lipca 1943 pl.wikipedia.org/

Krwawa niedziela na Wołyniu

Polska tego nigdy nie zapomni

W dniu 11 lipca 1943 roku, zbrojne oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii przy wsparciu swojej cywilnej ludności, brutalnie zaatakowały ponad 160 polskich wsi na Wołyniu. Tak zwana „Krwawa niedziela” była kulminacją trwającej od miesięcy tak zwanej „rzezi wołyńskiej”.

Jak czytamy w wielu źródłach historycznych

Jak czytamy w różnych opracowaniach historycznych dotyczących tego okresu… „W panującym wokół zgiełku błagania o litość mieszały się z płaczem polskich dzieci, wydawanymi ostrym tonem rozkazami i chórem głosów wykrzykujących z wszystkich stron w języku ukraińskim …smert, Lachom smert…Ludzie zrywali się w panice, by zaraz paść od kuli czy uderzenia siekierą. Czerń nocy mieszała się z kłębami dymu, łuna bijąca od pożarów oświetlała wszystko migotliwym blaskiem….”

Ten czas, ta „krwawa niedziela” była dla Polaków jednym z najbardziej tragicznych dni podczas całej II wojny światowej.

Rozwiązanie kwestii polskiej

We wtorek 9 lutego 1943 roku, gdy na Wołyniu doszło do pierwszej masowej rzezi mieszkających tam Polaków. W wyniku napaści „ubowców” zginęło około 155 osób. Ta zbrodnia była pewnego rodzaju wstępem do zakrojonej na olbrzymią skalę antypolskiej akcji, zorganizowanej przez Ukraińców. Mord na Wołyniu, był zorganizowany pod kierownictwem OUN, czyli innymi słowy Organizację Ukraińskich Nacjonalistów, wraz z Ukraińską Powstańczą Armią. Do kulminacji wspomnianej rzezi doszło w niedzielę 11 lipca 1943 roku. Jedynie w tym dniu podczas doskonale zaplanowanej akcji zabijania Polaków przez „banderowców” czyli oddziałów pod dowództwem Stepana Bandery, zginęło mniej więcej 10 tysięcy naszych rodaków. Żądni polskiej krwi siepacze z UPA z pomocą miejscowych cywilnych Ukraińców, zmobilizowanych w tzw. Samoobronnych Kuszczowych Widdiłach, mordowali bez litości zarówno mężczyzn, kobiety jak i dzieci. Fala tej zbrodni zalała zachodnie powiaty Wołynia, zaraz przy granicy z Generalnym Gubernatorstwem.

Nie przypadkiem to była niedziela

Ukraińscy nacjonaliści całkiem nie przypadkiem właśnie w niedzielę zaatakowali polską ludność. Chodziło o to, aby łatwo było dopaść ją w domach lub kościołach. Polacy wycinani byli w pień zarówno siekierami jak też i nożami. Skrupulatnie opracowany plan zakładał, że tu gdzie mieszkali Polacy powinni mieszkać Ukraińcy i ziemie te należało oczyścić z wszystkich ludzi o polskich korzeniach. Zatem na polskie osady i wsie, sukcesywnie szły „fale” napastników z Ukrainy. Tylko nielicznym Polakom udało się zginąć od kuli. Raczej większość naszych rodaków, została zamordowana od tak zwanej „fali czarnej” Ukraińców. A byli to po prostu cywile uzbrojeni w młotki, siekiery i widły.

demotywatory.pl

Czytając w raporcie

W raporcie AK- Lwów zapisano: …Akcję mordowania Polaków przeprowadzili Ukraińcy z potwornym okrucieństwem. Kobiety, nawet ciężarne, przybijali bagnetami do ziemi. Dzieci rozrywali za nogi, inne nadziewali na widły i rzucali przez parkany. Inteligentów wiązali drutami i wrzucali do studni. Odrąbywali siekierami ręce, nogi, głowy, wycinali języki. Odcinali Polakom uszy i nosy, wydłubywali oczy. Wyrzynali przyrodzenie, rozpruwali brzuchy i wywlekali wnętrzności. Młotami rozbijali głowy, żywe dzieci wrzucali do płonących domów. Szał „barbarii” doszedł do tego stopnia, że żywych ludzi przerzynali piłami lub uśmiercali kijami. Za uciekającymi przez pola urządzano nagonki, wyłapując lub zabijając na miejscu, kogo dopadli. Do kryjówek podziemnych w zabudowaniach wrzucali granaty czy też pęki podpalonej słomy. Inicjatorzy krwawej niedzieli, którym był między innymi Roman Szuchewycz, główny dowódca UPA, który wydał zbrodniczy rozkaz eksterminacji Polaków na Wołyniu chcieli upozorować całą akcję na spontaniczny bunt chłopski.

Oszacowano, że podczas tych bestialskich mordów uczestniczyło trzydzieści tysięcy osób, przy ogólnej liczbie półtora miliona morderców z Ukrainy.

Ewa Michałowska- Walkiewicz