Mądrość roztargnionego genomu

Mądrość roztargnionego genomu

Do czego prowadzi refleksja nad fenomenem głupoty? Ponieważ każdy człowiek wyposażony jest naturalnie w system autokontroli (to znaczy sam siebie pokieruje, gdzie sam chce), ma bowiem coś w rodzaju bardzo zaawansowanego „komputera” na swoim pokładzie, stąd ten odkrywczy pogląd, że żaden człowiek głupim być nie może.

Co za fenomen pokazują ci, którzy innym przypisują głupotę. Czy mówią sami osobie tj. o posiadanym mózgu i jego zasobach, czy wiedzą lepiej i mówią tylko o czyimś – własny pozostawiając w taktycznym odwodzie? A może chronią się przed cudzym geniuszem, wyprzedzając atak, na wszelki wypadek wrzeszczą: „Łapaj złodzieja”!

Kiedy na rynku pojawiły się pierwsze niedoróbki pójścia na automatyzowane skróty, wykorzystujące systemy szybszego niż ludzkie, przetwarzania zwłaszcza większych zasobów informacji, dla celów marketingowych (reklama dźwignią handlu), nadano im gustowną nazwę A.I.

Specjalistom nazwy mogą mówić niewiele, tym bardziej, że głęboko pochłania ich coś zupełnie innego. Przy czym ludzka inteligencja, którą zmuszeni są w tej branży posługiwać się w formacie 24/7/366, nie daje im żadnego wytchnienia. Inaczej mówiąc, to nie do nich należy nadawanie nazw wyrobu na sprzedaż.

Kiedy zatem zdarza się, że ktoś komuś wmawia (taki darczyńca), że ten inny (obdarowany) jest głupi, zachodzi ewentualność że:
 osąd nie został przemyślany, a używający określenia –  darczyńca, jest mało rozgarnięta osobą i nie potrafi właściwie dobierać określeń
 przeważa chęć dokuczenia obdarowanemu epitetem, nad częścią merytoryczną
 dominuje chęć dokuczenia, nawet jeśli to nie ma sensu (uwarunkowania psychiczne
darczyńcy)
 darczyńca nie wie o czym prawi
 darczyńca działa celowo, bowiem wie, że obdarowany zareaguje gwałtownie, choć koniecznie przesadnie
 wreszcie darczyńca ma na celu poniżenie adwersarza w oczach publiczności (skłonności socjopatyczne).

Sumując powyższe zauważymy, że określenie takie rzadko kiedy ma sens, bez sprecyzowania kryteriów oceny. Wiele osób upraszcza sobie obchodzenie się z innymi, stosując chwyty „poniżej pasa”, idąc na łatwiznę, ignorując rzeczywistość, etc. Nie zmienia to mądrości etapu ani nie dodaje otuchy, ani nikogo nie wzmacnia, ani wzbogaca. Nie
powoduje z całą pewnością wzrostu czyjejkolwiek mądrości !

Wprawdzie pracuje się pod umownym kryptonimem A.I. tyle, że inteligentni muszą być jej twórcy. Sterylny program A.I. może być jedynie pomocnym narzędziem. Nie zastąpi jednak inteligencji. Nawet wtedy, gdy stosuje go osoba inteligentna naturalnie (obdarzona z natury).


Życie w zamkniętym naczyniu ułudy, że już jest wszystko poukładane (por. „Koniec Historii” Fuji-jamy) prowadzi do zawirowań będących pochodną zderzenia różnych pomysłów pojmowania. Znane są (temu, kto tego chce) różne zastrzeżenia:
 błędy założenia – prowadzą donikąd
 błędne (a nawet obłędne dane bazowe)
 procedury przetwarzania (kryteria, formuły, znaki syntaktyczne, zwykle błędy obliczeniowe)
 relacje względne danych (rozpoznane poprawnie, zniekształcone, etc).

Część powyższych błędów („błądzić rzecz ludzka”), występuje „w otoczeniu” z różnym natężeniem; spowodowanych zmęczeniem „materiału”, przepracowaniem, nieuwagą, wyposażeniem w skromny zakres wiedzy, etc. Część osób (charakterystyki psycho-socjologiczne określają to bardziej dobitnie i wyraźnie), stosuje tego typu postępowanie częściej niż inni. Ci, którzy potrafią to zauważyć i ocenić, skłonni są przypisywać takie zjawisko, tzw. głupocie ich posiadaczy.

Tak się składa, że pewne osoby „cierpią” na swoistą odporność na wiedzę. Oznacza to, że informacja wprawdzie do nich jakoś zbliża się, ale nie trafia do ich zasobów, możliwych do zastosowania w życiu codziennym.

Przykłady?
 Korzystanie z porady „znanej” wróżki Moc-wiry (!)
 uzyskiwanie porady u wróżki Moc-Nocy, w sprawie posiadania dzieci, dalszego ich kształcenia, albo wiarołomności narzeczonego
 szukanie u wróżki Moc-świry, porady w sprawie raka dziwaka albo świerzbu dłoni
 oczekiwanie dotyku dłoni dobrodziejki Moc-miny, w sprawie likwidacji lumbago,etc.

Gdyby tego rodzaju zdarzenia były incydentalne, mogłoby to być godne zapomnienia. Życie publiczne, nie stroni jednakże od przypadków, których częstość pojawiania się w każdym pokoleniu, jest adekwatna, przygważdżająca do realiów wieku XVI a przecież mamy XXI.


Czy jest coś na pocieszenie?. W szkołach uczono nas „OŚWIECENIA”. Niektórzy uwierzyli, ale chyba na zapas. Ci niewierzący, mają jakiś szkopuł, bo wyzywani są od idiotów. Niesłusznie. Aby zostać idiotą, trzeba jednak spełniać pewne szczególne wymogi. Głupi, głupota nie jest chorobą. To pewien specyficzny stan (ducha i ciała) wybrany osobiście przez delikwenta (obdarowanego z natury). To stan wybrany i pieczołowicie kultywowany – od zarania dziejów. Czy możemy zatem mówić, o pewnej naturalnej kontynuacji, niezwykłej możliwości konwersacji z przeszłością?

Marcisz Bielski GH / USA/08/2026