Polskę noszę w sercu
Z Bolko Skowronem, działaczem „Solidarności”, KPN i Pomostu, rozmawia Marek Ruszczyński
– Czy z perspektywy lat oceniasz „okrągły stół”, brak rozliczenia komunistów i tzw. bezkrwawe reformy w Polsce po 1989 roku jako coś pozytywnego?
– Przede wszystkim najgorszą rzeczą w tym układzie był brak rozliczeń, na które czeka się do dzisiaj. Natomiast jest sporo pozytywów, o których nie wolno nam zapomnieć, bo przede wszystkim poprawia się znacznie sytuacja ekonomiczna. Skończyła się też bezpośrednia zależność od Moskwy, gdzie wszystkie decyzje tam zapadały a nie w Polsce. Mamy więc sytuację „fifty-fifty”. Przede wszystkim brak rozliczeń jest ogromnym minusem, który się ciągnie do tej pory i jeszcze długo się będzie ciągnął. Ale reformy ekonomiczne, jakie podjęto pozwoliły, żeby Polska się zmieniła i to bardzo.
– Co się w Polsce udało, co zmieniło pozytywnie, a czego nie zrobiono?
– Przede wszystkim zrobiono wiele pod względem pluralizmu. Wówczas został złamany monopol informacyjny i wydawniczy. Przed 1989 rokiem zaledwie niewiele osób mogło sobie pozwolić na czytanie paryskiej „Kultury”, czy wydawnictw zachodnich, czy jakiś samizdatów i nie wszyscy się tym interesowali. W tej chwili każdy ma prawo wyboru, także pod względem politycznym powstała możliwość zakładania różnych partii. Każdy może się utożsamiać z orientacją, która mu najbardziej odpowiada. A pod względem ekonomicznym, to niebo a ziemia. Ja wyjeżdżałem z kraju zacofanego, gdzie było szaro, nudno, a dzisiaj Polska nie różni się niczym od krajów zachodnich, które były dla nas wzorem, wydawało się – niedoścignionym.
– Wyjechałeś z Polski w czasach PRL, czyli kraju, który ograniczał wolność. Czy dzisiejsza Polska jest krajem, o jakim wtedy marzyłeś, czy raczej rzeczywistością, która rozczarowuje?
– Trudno mi rzeczywiście odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie, dlatego że – jak powiedziałem – pozytywne zmiany zaszły i ich nie można ignorować. Natomiast przewaga elementów lewicowych, lewackich nawet, nad opinią publiczną w Polsce, jednak rozczarowuje. Więc trzeba patrzeć, tak powiedzmy, salomonowo. Trochę tak, trochę tak.
– Czy współczesna Polska jest bardziej wolna niż była w 1989 roku? Czy tylko zmieniła zależność od Moskwy na uzależnienie od Brukseli, Waszyngtonu i globalnych interesów?
– Uważam, że mamy pluralizm, że są partii i organizacje, które się sprzeciwiają tym ograniczeniom. To po pierwsze. Po drugie, Polska była uzależniona we wszystkim od Moskwy, na przykład militarnie. Nawet naczelne dowództwo znajdowało się w Moskwie, a Służba Bezpieczeństwa na Łubiance. I tego teraz nie ma. Oczywiście są grupy interesów, które popierają właśnie naciski i uzależnienie od Brukseli czy Waszyngtonu i globalnych interesów, a są takie grupy, które się sprzeciwiają temu. Przede wszystkim i na pewno nie ma bezpośredniego uzależnienia od Brukseli czy Waszyngtonu, tak jak wtedy było od Moskwy.
– Wielu emigrantów politycznych marzyło o Polsce, do której kiedyś wrócą. Czy po czterech dekadach na emigracji nadal czujesz, że Polska jest Twoim domem, czy może Ameryka stała się nim bardziej niż kraj urodzenia?
– Polskę w dalszym ciągu noszę w sercu i będę nosił do końca życia. Natomiast Stany Zjednoczone to jest mój nowy dom, w którym się zagospodarowałem.
– USA przez lata były dla Polaków symbolem wolności i dobrobytu. Czy dzisiejsza Ameryka, podzielona politycznie i skonfliktowana społecznie, nadal może być wzorem dla Polski, czy powinniśmy raczej uczyć się na jej błędach?
– W zasadzie to jedno i drugie, dlatego że w dalszym ciągu wiele Polska może się nauczyć od Stanów i przejąć dużo wzorców, które tutaj są normą, a z drugiej strony wyciągać wnioski z błędów, które popełniają w Stanach. Na myśli mam choćby obłędne zafascynowanie lewactwem, które ma być niby wzorem postępu, a jest raczej cofaniem się w obyczajach i w kulturze.
– Gdybyś miał dziś doradzić młodemu Polakowi, który rozważa emigrację do USA, powiedziałbyś mu: wyjeżdżaj, bo za oceanem wciąż można zbudować lepsze życie, czy zostań, bo Polska osiągnęła już tak wiele, że wyjazd nie ma większego sensu?
– Ja bym zadał tej osobie pytanie, czego oczekujesz od Stanów, a ja ci opowiem z mojego doświadczenia. Natomiast jeżeli chodzi o podjęcie decyzji, to każdy musi wziąć to na siebie i wszystko zależy od indywidualnych uwarunkowań, wykształcenia i tego, co chce się robić i co się umie robić, i co będzie w Stanach Zjednoczonych wykorzystane.
A jeśli chodzi o taką ogólną radę, no to udzieliłbym jej tak, jak pewien rabin udzielił młodemu człowiekowi, który zwrócił się do niego z dylematem: jestem zakochany w dziewczynie, która jest biedna, a rodzice oferują mi dziewczynę, która jest bogata. I powiedzieli, że mnie wydziedziczą, jak pójdę z tamtą. Co mam robić? No i rabin mu odpowiedział, rób jak uważasz, a będziesz żałować.
– Dziękuję.
Bolko Jerzy Skowron (ur. 1942 r. w Warszawie) – działacz opozycji antykomunistycznej w PRL, związany z NSZZ „Solidarność”, Konfederacją Polski Niepodległej (KPN) oraz środowiskiem niepodległościowym. W latach 1980–1983 aktywnie działał w strukturach KPN, pełniąc funkcję koordynatora zespołu szkoleniowego w Kierownictwie Obszaru Centralnego, oraz w Komisji Zakładowej „Solidarności” Dyrekcji Budownictwa Ogólnego. Uczestniczył również w inicjatywie budowy Pomnika Ofiar Zbrodni Katyńskiej.
Za działalność opozycyjną został internowany 18 grudnia 1981 r. i osadzony w ośrodkach odosobnienia w Białołęce i Załężu. W lutym 1983 r. wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, gdzie kontynuował działalność niepodległościową i polonijną. Był związany z organizacją Pomost, działał na rzecz pamięci historycznej i spraw polskich, m.in. w Radzie Narodowej RP na Uchodźstwie oraz w środowisku polonijnym w Detroit.
Odznaczenia: Krzyż Wolności i Solidarności – nadany postanowieniem Prezydenta RP nr 652/2011. Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski – nadany w 2026 r. za zasługi w działalności na rzecz niepodległości i suwerenności Polski.
Fot.: Adam Więckowski

