Uznanie dla bohaterów walki o wolną Polskę

Goście z uwagą słuchają wystąpień podczas uroczystości w Doylestown

Uznanie dla bohaterów walki o wolną Polskę

Wspaniała i ważna uroczystość miała miejsce 3 października 2026 r. w sanktuarium Matki Boskiej Częstochowskiej w Doylestown w Pensylwanii. Z udziałem delegacji Instytutu Pamięci Narodowej odbyła się bowiem uroczystość wręczenia odznaczeń państwowych byłym działaczom „Solidarności” i opozycji antykomunistycznej w Polsce, którzy znaleźli się na emigracji i mieszkają obecnie głównie na Wschodnim Wybrzeżu.

Uroczystość poprzedziła Msza św. w sanktuarium, a następnie zastępca prezesa IPN dr hab. Karol Polejowski złożył kwiaty pod Pomnikiem Bohaterów Walki o Niepodległość po 1944-45 roki i „Solidarności” a także Pomnikiem Mściciela.

Bolko Skowron i Marzena Kruk, dyrektor Archiwum IPN, przed rozpoczęciem uroczystości

Centralnym punktem wizyty delegacji IPN w amerykańskiej Częstochowie była ceremonia wręczenia orderów i odznaczeń państwowych. Wydarzenie prowadziła Marzena Kruk, dyrektor Archiwum IPN. W imieniu Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej aktu dekoracji Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski i Krzyżem Wolności i Solidarności dokonał zastępca prezesa IPN dr hab. Karol Polejowski.

Przemawia zastępca prezesa IPN dr hab. Karol Polejowski

W liście skierowanym do zgromadzonych prezydent RP Karol Nawrocki napisał: „Źródłem tej wewnętrznej siły był nie tylko gniew, ale także radykalny sprzeciw wobec brutalnej przemocy, ubóstwa i niesprawiedliwości. Wobec tępej, kłamliwej propagandy, fałszowania historii i poniżającego statusu Polski jako sowieckiej kolonii. Ogromnym umocnieniem było wówczas doświadczenie wiary we wspólnocie Kościoła. O początkowych sukcesach i ostatecznym zwycięstwie rewolucji „Solidarności” zadecydowała także żarliwa modlitwa przed obliczem Jasnogórskiej Królowej Polski”.

Zastępca prezesa Instytutu podkreślił oddanie i bezkompromisowość odznaczonych: „Bardzo często, kiedy rozmawiam z bohaterami naszej wolności, słyszę od nich skromne – nie byliśmy żadnymi bohaterami. Tak nas wychowano i robiliśmy to, w co wierzyliśmy. No ale – Szanowni Państwo – realizowanie wartości, w które się wierzy, w realiach totalitarnego systemu komunistycznego było odwagą!”

Wszyscy nagrodzeni medalami na zdjęciu podczas Spotkania Dam i Kawalerów Krzyża Wolności i Solidarności w amerykańskiej Częstochowie, 3 października 2026

Ordery Odrodzenia Polski otrzymali: Zbigniew Pałamar, Bolko Skowron, Zbigniew Sobolewski i Adam Więckowski, a Krzyż Wolności i Solidarności: Ryszard Brus, Wojciech Budzyński, Andrzej Burchardt, Andrzej Gąsienica, Jan Lubaś, Tadeusz Serafin, Adam Siwiec, Zbigniew Sobolewski i Janusz Warchałowski

Przemawia Sebastian Pilarski, dyrektor Biura Badań Historycznych IPN

Po ceremonii dr Sebastian Pilarski, dyrektor Biura Badań Historycznych IPN, wygłosił wykład „Solidarność – polska droga do wolności”. W swoim wystąpieniu wskazał na znaczenie „Solidarności” jako związku zawodowego oraz dziesięciomilionowego ruchu społecznego, który doprowadził do przemian ustrojowych w Polsce i innych krajach bloku sowieckiego. Podkreślając wpływ nauczania św. Jana Pawła II, zwrócił uwagę na głęboki moralny wymiar solidarnościowej rewolucji. Nie pominął także roli Polonii w spieraniu inicjatyw niepodległościowych podejmowanych w Polsce po wprowadzeniu stanu wojennego oraz uwypuklił działania prezydenta Ronalda Reagana umożliwiające skuteczną walkę z reżimem komunistycznym. Ważnym elementem referatu było również przypomnienie działań propagandowych wymierzonych w emigrantów politycznych, których komuniści przedstawiali jako ludzi, którzy dobrowolnie wybrali wygodniejsze życie na Zachodzie.

Andrzej Burghardt został uhonorowany Krzyżem Wolności i Solidarności

Dopełnieniem wydarzenia był pokaz filmu dokumentalnego „Nić nadziei” oraz wystawa „Wyszyńskiego i Wojtyły gramatyka życia” przygotowana przez IPN oraz Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego.

Od lewej: Zbigniew Pałamar, Zbigniew Sobolewski i Adam Więckowski

***

Po ceremonii zapytaliśmy odznaczonych o krótkie refleksje i jakie znaczenie ma to, że Polska nadała im Order Odrodzenia Polski lub Krzyż Wolności i Solidarności.

Adam Więckowski: – W moim odczuciu ma to ogromne znaczenie. Bardzo duże znaczenie, ponieważ myślałem, że Polska już o mnie zapomniała, a jednak się okazało, że nie. Mam odczucie wdzięczności, że uhonorowano naszą działalność. Kiedy prezes Karol Polejowski wręczał mi order było mi bardzo ciężko powstrzymać emocje, musiałem nawet wytrzeć łezkę z lewego oka. Byłem bardzo wzruszony.

Andrzej Burghardt: – Krzyż Wolności i Solidarności ma dla mnie duże znaczenie. Jest to oczywiście pewien sposób uhonorowania i utwierdzenia mnie w przekonaniu, że cała 46-letnia praca na rzecz polskiej niezawisłości, niepodległości i jakiegoś mądrego porządku społecznego jednak została dostrzeżona i doceniona.

Bolko Skowron: – Otrzymałem Order Odrodzenia Polski, drugie najwyższe odznaczenie po Orderze Orła Białego. Ma to dla mnie ogromne znaczenie, gdyż jest to dowód na to, że robiłem coś dobrego, coś pożytecznego. Czuję się po prostu zaszczycony. Gdy prezes Polejowski wręczał mi odznaczenie, czułem ogromne wzruszenie, zwłaszcza iż mówił przy tym, że robi to w imieniu prezydenta Rzeczypospolitej, od którego, akurat tak wyszło, nie mogłem od niego osobiście otrzymać, ale powiedział, że robi to w imieniu prezydenta.

Wojciech Budzyński: – Jakie ma dla mnie znaczenie, że Polska nadała mi Krzyż Wolności i Solidarności? Ogromne. Było to wzruszające i wspaniałe. Nie czuję się jednak tak samo jak na przykład ci, którzy odbierali odznaczenia w tym samym dniu. Nie byłem, jak powiedział prezes IPN-u, żadnym bohaterem, nie byłem nawet tak zwaną cegiełką, tylko może kawałkiem tynku, który to wszystko spinał. Tym niemniej czuję się zaszczycony, że pan prezydent, na wniosek IPN, przyznał mi odznaczenie. Po prostu czułem wzruszenie i miałem łzę w oku.

Zbigniew Pałamar: – Otrzymałem Order Odrodzenia Polski i przyznam, że w byłem w zasadzie zaskoczony, nie spodziewałem się. Wcześniej nie otrzymałem żadnego powiadomienia. Na uroczystość, obok mojej żony, przyszedłem z kolegą Zbyszkiem, który ostatecznie otrzymał dwa odznaczenia. Byłem zdziwiony, jak na krześle zobaczyłem kartkę z moim nazwiskiem. Przyznanie orderu zrobiło na mnie duże wrażenie i było niespodzianką. Bardzo dziękuję wszystkim, którzy o mnie nie zapomnieli i przyczynili się do przyznania mi orderu. Jestem im wdzięczny. Kiedy prezes Polejowski wręczał mi odznaczenie czułem się wyróżniony i serce mi mocniej zabiło. To ważne, że to co zrobiliśmy dla Polski jest teraz doceniane.

Zbigniew Sobolewski: – Przyznanie mi odznaczeń jest po prostu uznaniem tego co robiłem, ale dla mnie osobiści ma bardzo małe znaczenie. Znaczenie ma bardziej ze względu na ludzi, których reprezentowałem i z którymi pracowałem. To jest uznanie dla ludzi, którzy pomogli mi działać i przeżyć. Jeśli ktoś mnie zapyta, jakie osobiście ma to dla mnie znaczenie, to powiem, że personalnie nie przywiązuję do żadnych odznaczeń wielkiej wagi. Dla mnie ważne jest to, że ludzie, którzy w tej chwili są na czele naszego państwa doceniają to, co zrobiłem, ale ja robiłem to dla innych, a nie dla siebie. W związku z tym nie mogę sobie przypisywać wielkiej wagi do tego odznaczenia. To jest trochę skomplikowana sprawa, bo z jednej strony jest to ważne, z drugiej bardzo ciężko mi powiedzieć, że dla mnie personalnie ma to znaczenie, gdyż by sugerowało, iż próbuję się w jakiś sposób wywyższać. Po przybyciu do Stanów Zjednoczonych nie brałem udziału w żadnych ruchach politycznych, poza swoimi prywatnymi wypowiedziami wśród Amerykanów.

Gdy prezes Polejowski wręczał mi order, myślałem o ludziach, z którymi strajkowałem i którzy potem pomagali mojej żonie i dzieciom. To jest parę nazwisk i paru ludzi z mojej brygady. To dla mnie ważne, gdyż chciałbym, żeby oni z tego coś mieli, żeby ich docenić.

Opuściłem Polskę, bo nie widziałem przyszłości dla siebie i rodziny. Miałem przygotowanie techniczne, by sobie poradzić w USA. Przez 45 lat nie spodziewałem się żadnych uznań i było mi trochę smutno, że opuściłem ludzi, którzy mnie popierali i pomagali mojej rodzinie w czasie uwięzienia a na spotkaniu pożegnalnym powiedzieli, że robię dobry wybór. Otrzymane odznaczenia to zaszczyt i zadośćuczynienie dla rodziny, ale tylko gdy weźmiemy pod uwagę wszystkich innych ludzi.

***

Wielu odznaczonych przybyło do amerykańskiej Częstochowy z rodzinami lub przyjaciółmi. Dobrze się stało, że państwo polskie w końcu doceniło ich działalność i zasługi. Nadmienić trzeba, że IPN wywiązał się ze swojej roli znakomicie. Żywić należy nadzieje, że wielu innych zapomnianych działaczy i cichych bohaterów walki o lepszą Polską zostanie w przyszłości zauważonych i nagrodzonych. Polska jest im to winna.

(mb)

Zdjęcia: Adam Więckowski