Rotmistrz Witold Pilecki chowa dłonie na procesie, bo paznokci już nie ma…
Czy za kilka lat młodzi Polacy zapytają: „Kim był Pilecki?
Drodzy Państwo!
Nie pamiętam, kiedy ostatnio czułem tak głęboki niepokój o przyszłość Polski, jak w tych ostatnich miesiącach. Nie tylko jako patriota, ale także jako ojciec.
Widzę, jak rząd Donalda Tuska systematycznie demontuje nasze fundamenty narodowe, a przede wszystkim – naszą pamięć. Wartości, za które Żołnierze Wyklęci przelali krew, znów stają się niewygodne dla tych, którzy chcieliby, by Polacy zapomnieli o własnej tożsamości.
Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że sprawiedliwości stało się zadość. Że Żołnierze Wyklęci, przez dziesięciolecia opluwani i wymazywani z historii, odzyskali należne miejsce w naszej pamięci narodowej.
A jednak dziś widzę, jak wszystko, co udało się odbudować, jest burzone na naszych oczach. Wraca narracja rodem z PRL-u. Wyklęci znów mają stać się wyklęci i zapomniani.
Pomóż zorganizować Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych!
Kiedy dowiedziałem się, że Ministerstwo Edukacji Narodowej usunęło z podstawy programowej Witolda Pileckiego, nie mogłem w to uwierzyć. Jak można skreślić z kart edukacji człowieka, który dobrowolnie poszedł do Auschwitz, by dokumentować niemieckie zbrodnie?
Nie ma już również obowiązkowych lekcji o św. Maksymilianie Kolbem – kapłanie, który oddał życie za współwięźnia. Zniknęły wzmianki o rodzinie Ulmów i polskich bohaterach ratujących Żydów.
Józef Ulma, jego żona Wiktoria będąca w zaawansowanej ciąży, ich sześcioro dzieci – wszyscy zabici za pomoc udzieloną Żydom.
Zaczynam się zastanawiać, jaki jest cel tych zmian. Bo przecież nie może chodzić o „odciążenie” programu nauczania – na ich miejsce wchodzą inne, ideologiczne treści, które nie mają nic wspólnego z prawdziwą historią naszego narodu.
O. Maksymilian Kolbe w Auschwitz dobrowolnie oddał życie za Franciszka Gajowniczka.
Niestety dochodzę do wniosku, że to nie są pomyłki ani przypadek – to świadome decyzje, których nie sposób nazwać inaczej niż aktem zdrady wobec polskiej pamięci.
Aż ściska mnie w gardle na myśl, że nasze dzieci mogą nigdy nie usłyszeć o heroicznej walce Żołnierzy Wyklętych. Czy tak ma wyglądać świadomość przyszłych pokoleń Polaków? Mają być pozbawieni własnej tożsamości? Uczeni, że nie mają z czego być dumni?
„Powiedzcie babci, że zachowałam się jak trzeba” – to były ostatnie słowa Inki.
Ale to niestety jeszcze nie koniec. Na naszych oczach tworzona jest nowa wersja historii, w której polskość ma być totalnie rozmyta.
W lipcu 2024 roku Ministerstwo Edukacji Narodowej dopuściło do użytku szkolnego polsko-niemiecki podręcznik „Europa. Nasza historia” dla klas ósmych szkół podstawowych. Gdy o tym usłyszałem, poczułem się tak, jakbym cofnął się w czasie do najciemniejszych lat PRL-u. Z tą tylko różnicą, że jednego Wielkiego Brata zastąpił drugi.
Gdy historycy analizowali treść tej publikacji (pseudo)edukacyjnej, alarmowali, że kluczowe momenty polskiej historii zostały w niej spłycone lub zniekształcone. Zamiast jasnego podkreślenia, że Powstanie Warszawskie było heroicznym zrywem przeciwko niemieckiemu okupantowi – mamy „różne interpretacje wydarzeń”.
Zamiast mocnego zaakcentowania roli Kościoła Katolickiego w polskiej walce o wolność – pominięcie jego znaczenia. Za to upadek muru berlińskiego przedstawiono jako centralny moment końca komunizmu, marginalizując wydarzenia w Polsce.
Gotuję się ze złości, widząc, jak nasza historia jest pisana pod dyktando niemieckich ideologów. Przecież to nie jest zwykły błąd! To celowa próba zmiany naszej świadomości narodowej. Jeśli pozwolimy, by młode pokolenia były uczone fałszu, za kilka lat Polacy przestaną pamiętać, kim naprawdę są.
Teraz, gdy władza się zmieniła, podręcznik dostał zielone światło. Młodzi Polacy będą uczyć się historii napisanej we współpracy z niemieckimi ekspertami. To brzmi jak ponury żart. Czy naprawdę chcemy, by Niemcy uczyli nasze dzieci o polskiej historii?
A kiedy myślałem, że nic bardziej mnie już nie rozgniewa, zaczęły docierać do mnie słowa polityków i medialnych „ekspertów”, którzy ośmielają się nazywać Żołnierzy Wyklętych bandytami.
To byli zwykli degeneraci – tak mówiła Joanna Senyszyn.
Zbrodniarze, którzy mordowali kobiety i dzieci – to z kolei słowa jednego z lewicowych publicystów w mainstreamowych mediach.
Banda frustratów, których nikt nie chciał – czytam i zgrzytam zębami ze złości.
To są te same oszczerstwa, którymi posługiwali się komunistyczni oprawcy. To dokładnie te same kłamstwa, którymi UB i NKWD próbowały wymazać Wyklętych z naszej historii.
Nie mam wątpliwości, że ten atak na bohaterów jest częścią większego planu. Oni chcą, byśmy się wstydzili naszej przeszłości, byśmy zapomnieli o polskiej dumie i pozwolili się zlać w masę bez historii i bez wartości.
Nie możemy milczeć!
Dlatego 1 marca organizujemy Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych. By pokazać, że Polska pamięta i nie pozwoli na zatarcie prawdy o swoich Bohaterach.
To nie tylko manifestacja pamięci. To manifestacja oporu wobec niszczenia naszej tożsamości. Ale żeby ten Marsz mógł się odbyć, potrzebujemy Państwa wsparcia.
Całkowity koszt organizacji Marszu to nie mniej niż 44 000 zł. Mamy dopiero jedną trzecią tej kwoty. Brakuje więc aż około 30 000 zł! A do 1 marca został niecały tydzień!
Potrzebujemy środków na:
Nagłośnienie – 4 500 zł
Samochód-platformę – 2 000 zł
Flagi i banery – 6 000 zł
Zabezpieczenie – 4 000 zł
Promocję w mediach – 10 000 zł
Relację i dokumentację wydarzenia – 4 000 zł
Transport i logistykę – 1 000 zł
Obsługę prawną – 2 500 zł
Mobilne billboardy – 10 000 zł
Nie proszę o wiele. Proszę o to, byście Państwo byli częścią tej walki. Byśmy razem pokazali, że Polska pamięta.
Jeśli pozwolimy Tuskowi, Nowackiej i całej tej antypolskiej ekipie działać bez oporu, to nadejdzie dzień, w którym polskie dzieci nie usłyszą już o Pileckim, Łupaszce, Warszycu czy Ince.
Z podręczników zniknie prawda, a ich miejsce zajmą kłamstwa napisane na zamówienie. Polskość będzie rozmywana, aż stanie się pustym słowem, pozbawionym znaczenia.
Nasi bohaterowie zostaną wymazani, a ich ofiara – zapomniana. Będzie tak, jakby nigdy nie istnieli. Ich katom uda się to, czego nie zdołali dokonać przez tortury i kule w tył głowy – zabiją ich po raz drugi, odbierając im pamięć.
A my? My zostaniemy na kolanach, bez dumy, bez przeszłości, bez przyszłości. Bo naród, który nie pamięta swoich bohaterów, staje się narodem bez tożsamości. I właśnie o to chodzi naszym wrogom.
Nigdy się nie poddam! Ale jeśli będę w tej walce sam, to z pewnością przegram. Czy mogę na Państwa liczyć?
Paweł Kryszczak
Koordynator Krajowy
Stowarzyszenia Roty
Marszu Niepodległości
Autor: Waldemar Biniecki Na świecie żyje aż 20 milionów osób, które są dumne z polskiego pochodzenia. Te wszystkie osoby to olbrzymi potencjał, który trzeba połączyć, aby służył w świecie Polsce i pomagał tworzyć nowoczesny wizerunek […]
3 stycznia, dzień 307. Wpis nr 296 Zniecierpliwością oczekiwałem na rozpoczęcie akcji promującej szczepienia w wykonaniu obiecanych celebrytów. Akcji właściwie nie było, ale życie nie znosi próżni i zrobiło po swojemu. Czyli po polsku. Okazało […]
Rafał Trzaskowski próbuje zablokować Marsz Powstania Warszawskiego! Marsz Powstania Warszawskiego 2024,1 sierpnia 17:00- Rondo im. Romana Dmowskiego w centrum Warszawy. Drogi Sympatyku, Jak co roku, Rafał Trzaskowski próbuje zablokować nasze zgromadzenie i ograniczyć naszą możliwość […]