pl.freepik.com
O czym dyskutować podczas świątecznych, grudniowych spotkań? Rzecz gustu.
Skoro temat dyskusji jest rzeczą gustu, zapytam: czym jest gust? Dawno temu Rzymianie twierdzili: de gustibus est non disputandum, co znaczy: o gustach nie należy dyskutować! Ale dlaczego nie? Czego unikać, o czym nie mówić, co nas nie dotyczy? A konkretnie? Polityka? Nie, bo zmienna jest jak kobieta. Zanim skończymy dyskusję większość aspektów może nie istnieć. Religia? Jeszcze się do niej moda nie dobrała na całego! Pieniądze? Ktoś chce za dużo wiedzieć! Obyczajówka? Bez przesady, ile można obgadywać sąsiadów?! Może sport? Nie, przy braku postępu naszych zawodników w sporcie, to nie warto! Jedna Ewa Pajor w piłce nożnej Barcelony nie wystarczy! Może historia? Nic bardziej nudnego, poza tym niczego nie uczy. Może o książce? Ale jakiej? Jak jest praca, gdy mamy robotę, to kto ma czas na czytanie? Może o ziemiach? Hm, ale o czyje chodzi w gruncie rzeczy? To o dzieciach, ich wychowaniu? Podobnie. A kosmos? Mało kogo interesuje. Pozostaje nadzieja na odrobinę spokoju.
Ale co z gustem?
Żeby było miło, powinno być gustownie. Gust jest ważnym elementem kultury. Po czym poznać gust, a najlepiej gust dobry? Trudno go określić, bo współcześnie obowiązują nowe pojęcia. Inaczej niż przed laty pojmujemy Piękno, inne zasady dotyczą Dobra, nie mówiąc o rozumieniu Prawdy. Każdy ma swoje priorytety, często osoba nie pytana lubi podzielić się swoimi spostrzeżeniami co do gustu. A przecież to, co jednej osobie podoba się, nie musi podobać się komuś innemu. Kto przybywa z Polski często zwiedza amerykańskie metropolie, jego pytania zawierają wiele znamion ocennych, np: „jak oni, ona zachowuje się, albo: co ten, albo tamta ma na sobie, ja bym tego nie nosił, albo mój mąż, żona by tego nie założyła”. Czasem słychać: ”tyle pieniędzy nosi na sobie, widać zadbana, a taka nie ciekawa”. Rzecz gustu czy coś więcej? A jednak mniej małolatów interesuje się cudzą opinią. Dzieci, młodzież przekonywane są, aby pomijać opinie. Najprościej krytyczną opinię uznać za hejt; po prostu: szkoda zdrowia. Czy chodzi o krytykę, czy o krytykę konstruktywną, a może w grę wchodzi rada albo dobra rada? Nie, to nie ma znaczenia. Liczy się opinia ekspercka. Zawsze? W tak zmiennej branży jak moda każda opinia jest podważalna. Chodzi o trendy, nie tylko w modzie ubierania, ale fryzury, zachowania względem drugiej osoby, o czytanie tych, a nie innych autorów (dawniej książek, teraz audiobooków), o jakiś rodzaj minimalistycznego wystroju wnętrza domu lub apartamentu. I o coś jeszcze. Jest moda na posiadanie takiego, a nie innego samochodu, łódki, jachtu. Mamy modę na zakup sprzętu sportowego (nie mylić z jego uprawianiem). Jest moda na zakup deski do windsurfingu, albo sprzętu do nurkowania, do narciarstwa, hippiki albo zakupy innych droższych lub tańszych przedmiotów. Ogółem: konsumpcja.
Gusta na usta
Jest jeszcze kilkaset innych branż, w których można pokazać rzeczy kupione za pieniądze. Pokazać i pochwalić się. Z gustem lub bez. Wydatkowanie dużej ilości pieniędzy nie gwarantuje dobrego gustu. Ale wspiera szanse na zastosowanie pewnego argumentu, choćby z branży modnej estetyki: „nie do twarzy ci w tych dużych ustach”, na co pada odpowiedź: „wiesz, lubię teraz te moje usta, a poza tym mężowi się podoba…!” Mimo, iż nie jeden ekspert estetyki i chirurg w tej samej osobie, który wie o czym mówi, w publicznych wystąpieniach namawia do umiaru. Dlaczego opinia eksperta w tej branży zupełnie się nie liczy? Widać inni szatani są bardziej przekonywujący. Tak mówił klasyk, gdy chciał sprowadzić niejeden trudny temat do poziomu odbiorcy. Może dlatego lepiej o gustach nie dyskutować. A więc o czym rozmawiać?
Epilog do Pana Tadeusza
Po upadku powstania listopadowego w latach 30. XIX wieku do Paryża przybyła z Polski ogromna rzesza emigrantów. Byli to młodzi, wykształceni ludzie, nie bardzo przygotowani do życia, często obciążający siebie lub przyjaciół o upadek tego wielkiego zrywu narodowego. Wsród nich był młody poeta Adam Mickiewicz. Napisał o tym w Epilogu do Pana Tadeusza, który warto przypomnieć we fragmentach, nie tylko z uwagi na walory poetyckie:
„O tem-że dumać na paryskim bruku przynosząc z miasta uszy pełne stuku przekleństw i kłamstwa, niewczesnych zamiarów, zapóźnych żalów, potępieńczych swarów!
Biada nam zbiegi, żeśmy w czas morowy lękliwe nieśli za granicę głowy! Bo gdzie stąpili, szła przed nimi trwoga, w każdym sąsiedzie znajdowali wroga, aż nas objęto w ciasny krąg łańcucha,
I każą oddać im co prędzej ducha.(-)
Gdy w niebie nawet nadziei nie widzą! Nie dziw, że ludzi, świat, siebie ohydzą, że utraciwszy rozum w mękach długich, plwają na siebie i żrą jedni drugich.
Chciałem pominąć, ptak małego lotu, pominąć strefy ulewy i grzmotu, poszukać tylko cienia i pogody, wieki dzieciństwa, domowe zagrody…(-)
Jedyne szczęście, kto w szarej godzinie z kilku przyjaciół usiadł przy kominie, drzwi od Europy zamykał hałasów, wyrwał się z myślą ku szczęśliwszych czasów i dumał w myślach o swojej krainie.(-)
Gdyby też wzięły na koniec do ręki te księgi proste jako ich piosenki… Tak za dni moich, przy wiejskiej zabawie, czytano nieraz pod lipą na trawie pieśń o Justynie, powieść o Wiesławie.
A przy stoliku drzemiący pan włodarz, albo ekonom, lub nawet gospodarz, nie bronił czytać, i sam słuchać raczył, a młodszym rzeczy trudniejsze tłumaczył, chwalił piękności, a błędom wybaczył. (-)
Bawmy się!
Listopad jest szczególnym dla nas miesiącem. To zadziwiające, bo zaczyna się od święta zmarłych, potem są zaduszki, imieniny Karola, Marcina i Huberta, a za kilka dni obchody kolejnej rocznicy odzyskania niepodległości w 1918 roku. Potem plany zakupów i w końcu „andrzejki”. A więc zabawa. Oszczędna w wyrazie z uwagi na Adwent, a więc przygotowanie do Bożego Narodzenia. Amerykanie spotykają się w grudniu nie tylko w weekendy. Często po pracy wpadają razem do klubu, lub na domówkę. Zwykle lecą świąteczne songi. Nie są to kolędy, ale znane od lat hity Mariah Carey, zepołu Wham albo The little drummer boy. Są amerykańskie stacje radiowe, które grają je cały rok, ale inne zaczynają w październiku. Ten nastrój trwa najwyżej do nowego roku. Od listopada i w grudniu większość sklepów i obiektów ulicznych zdobią świąteczne akcenty. Są to naturalne albo sztuczne gałązki zielonych świerków, czerwonych kokardek, wycinanek w kształcie białych śnieżynek. Na spotkaniach świątecznych obowiązuje szczególny strój. Mężczyzni zakładają koszulę w kratkę, sweterki z jelonkiem, kapcie z futerkiem a kobiety? Nawet t-shirt ozdobią kolorowo. Kto chce zakłada czerwoną czapkę z białym otokiem i pomponem, czasem jeden z gości przebrany za Świętego Mikołaja lub Santę rozdaje drobne upominki. Nastrój uzupełniają zapachowe świece. Po latach pobytu w Ameryce nauczyliśmy się, że kolędy śpiewamy po wieczerzy wigilijnej do bliskiego święta Trzech Króli. Dawniej, w Polsce śpiewało się koledy od Pasterki do 2 lutego w następnym roku; koncerty kolęd nie tylko w kościołach odbywały się praktycznie do zakończenia karnawału. Były szopki, występy z turoniem, jasełka. A w świecie kabaretu, już w Nowym Roku czekaliśmy na występy znanych aktorów scen krakowskich i warszawskich w unikalnych (bo z akcentami bieżącej polityki) widowiskach Szopki Noworocznej.
W XXI wieku mamy całoroczne widowiska polityczne, a internet pęka od kreacji domorołych twórców. Choć zdarzają się przekazy wybitne. Mija Listopad, po nim Grudzień a wkrótce Nowy 2026 Rok. Rok Luster. O marzeniech, życzeniach i nadziei, innym razem.
St. Black/ Rhode Island/USA