Obrona Helu 1939 roku
Odizolowanie Helu od lądu
W Skarżysku- Kamiennej, miał miejsce V Zlot Marynarzy. Można było sobie z byłymi żołnierzami Marynarki Wojennej porozmawiać na przykład o tym jak przebiegała ich praca na morzu oraz można się też było dowiedzieć o wojnie obronnej z 1939 roku, której kilka bardzo ważnych bitew dotyczyło polskiego wybrzeża.
W momencie wybuchu II wojny światowej polski półwysep Hel, będący główną „bazą”dla naszej floty wojennej, został zaatakowany przez siły niemieckie z powietrza no i oczywiście z morza. W chwili zdobycia przez niemiecki korpus generała von Kaupischa Zatoki Puckiej, wrogie wojska można powiedzieć, odizolowały Hel od reszty lądu.
Atak dwóch pancerników
Od dnia 21 września 1939 roku dwa pancerniki niemieckie „Schleswig-Holstein” oraz „Schlesien„, rozpoczęły ostrzał Helu. Odpierała ataki Niemców polska „bateria cyplowa” jako ważny element obrony całego wybrzeża. Podczas ostrzału mającego miejsce dnia 25 września 1939 roku, pancernik „Schleswig-Holstein” został dwukrotnie trafiony właśnie z polskiego działa „baterii cyplowej”. W tym samym czasie w wyniku ostrzału ranny został dowódca baterii, kapitan Zbigniew Przybyszewski, który po opatrzeniu ran powrócił na swoje stanowisko. Dnia 30 września, po zdobyciu przez Niemców pobliskiej wsi Chałupy, wycofujący się Polacy wysadzili zaporę z głowic torpedowych. Ataki Niemców zostały tym sposobem powstrzymane. Po upadku Warszawy i Modlina, przy jednoczesnym braku żywności i amunicji, morale obrońców Helu osłabło do tego stopnia, iż w dniu 1 października dowództwo obrony Helu zadecydowało o wszczęciu rozmów kapitulacyjnych z Niemcami.
Akt kapitulacji
Dnia 2 października 1939 roku, w sopockim Hotelu Grand, komandor Marian Majewski wraz z kapitanem Antonim Kasztelanem, podpisał akt kapitulacji i złożyli go na ręce kontradmirała Huberta von Schmundta. Wieczorem zadecydowano o wypłacie poborów obrońcom Helu za trzy miesiące z góry i jednocześnie rozpoczęto niszczenie akt sądowych i personalnych, a także dla bezpieczeństwa zakopywano i zatapiano przez całą noc zgromadzonego tam wcześniej wojskowego sprzętu. Po wkroczeniu do Helu, Niemcy zaczęli poszukiwać ciężkich dział, nie wierzyli oni bowiem, że Polacy mając cztery armaty Boforsa 152,4 mm, mogli skutecznie trafiać w ich jednostki nawodne.
Redakcja „Polish News” bardzo dziękuj Polskim Rezerwistom Marynarki Wojennej za przecudowne prelekcje.
Ewa Michałowska- Walkiewicz