Uroczystości w Doylestown w Pensylwanii

Od lewej: Ojciec Krzysztof Wieloczko, Teofil Lachowicz, Anna Maria Anders, Marek Chróścielewski, Aneta Antoniak i Barbara Milewska

Uroczystości w Doylestown w Pensylwanii

16 sierpnia, 2026 roku w „amerykańskiej Częstochowie” w Doylestown w Pensylwanii odbyły się uroczystości związane ze Świętem Wojska Polskiego. Była to okazja do oddania hołdu polskim żołnierzom oraz uczczenia pamięci tych, którzy walczyli i oddali życie za wolność Ojczyzny. Amerykańska Częstochowa, będąca ważnym miejscem dla Polonii w Stanach Zjednoczonych, od lat łączy modlitwę, patriotyzm i pamięć o polskiej historii. Organizatorem uroczystości było Stowarzyszenie Weteranów Armii Polskiej w Ameryce (SWAP). Program obejmował m.in. złożenie wieńców na cmentarzu weterańskim i Mszę św.

Święto Wojska Polskiego obchodzone jest 15 sierpnia i nawiązuje do zwycięstwa nad bolszewikami w Bitwie Warszawskiej w 1920 roku.

– Jakie znaczenie ma to, że przedstawiciele władz Polski i Wojska Polskiego biorą udział w Święcie Wojska Polskiego w USA?

Pułkownik Jacek Molenda, zastępca attache obrony w ambasadzie RP w Waszyngtonie: – Kultywacja pamięci o polskich żołnierzach podczas Święta Wojska Polskiego jest dla nas rzeczą obligatoryjną. Jesteśmy zaszczyceni i dumni, że w „polskiej Częstochowie” w Doylestown tradycje oręża polskiego i pamięć o Polsce są wciąż kultywowane.

– A jakie znaczenie mają takie uroczystości dla Polaków mieszkających w Polsce?

– Pamięć o Polakach poległych poza granicami państwa jest ważna wszędzie na całym świecie. Wy kultywujecie tę pamięć w Ameryce. W każdym kraju na świecie Polacy byli, zginęli i tam są różne grupy polonijne, które dbają o tę pamięć i tradycję. Ma to kolosalne znaczenie i w imieniu Ministerstwa Obrony Narodowej ogromnie dziękuję za Państwa wysiłek i wkład w ten czyn.

– Jakie są Pana wrażenia z pobytu w Ameryce?

– Fantastyczne.

Pułkownik Jacek Molenda z ambasady w Waszyngtonie oraz ambasador Anna Maria Anders w drodze pod pomnik, gdzie składane były kwiaty i wieńce

– Jakie znaczenie ma dla Pani udział w uroczystości w Doleystown?

Anna Maria Anders, działaczka polonijna: – Olbrzymie. Nie jestem tutaj pierwszy raz, staram się przybyć kiedy tylko mogę. Należę do Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce. Jestem osobą wojskową, córką generała. Wszystkie uroczystości wojskowe są dla mnie bardzo ważne.

Takie uroczystości podkreślają przyjaźń i współpracę polsko-amerykańską, wspólną walkę o wolną i niepodległą Polskę, i silne wojsko.

Defilada była ostatnią częścią uroczystości na zewnątrz świątyni

– Czy dla Pani ma znaczenie, że rząd Polski wydelegował na tę uroczystość swego pułkownika?

– Tak, oczywiście, to jest właściwie osoba, która reprezentuje rząd Polski. Ja reprezentuję dyplomację, nigdy nie byłam odwołana z Rzymu, jestem w dalszym ciągu – teoretycznie – ambasadorem. Ważniejsze jest jednak to, że jestem wiceprzewodniczącą Rady Polonijnej przy Prezydencie RP. Tutaj reprezentuję też Polonię i Pana Prezydenta.

Członkinie Korpusu Pomocniczego Pań przy SWAP

– A co ta rada może zrobić dla Polonii amerykańskiej?

– Podkreślać co nas łączy. Rada dopiero zaczęła działalność zastanawiamy się, co możemy zrobić. Jestem wiceprzewodniczącą rady, która obejmuje cały świat i jest to trudne. Dla mnie Włochy, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone są krajami najbliższymi. Zobaczymy co nam się uda zrobić. Staram się być obecna na każdej dużej uroczystości, żeby podkreślać znaczenie Polonii i prezydenta RP, który jest – tak uważam – fantastycznym patriotą i symbolem miłości do Polski i Polonii. Musimy wszyscy być razem.

Magdalena Cebenko z uczniami z Polskiej Szkoły im. św. Stanisława Kostki w Wellington

Notował: Marek Ruszczyński

Zdjęcia: Adam Więckowski, Marek Ruszczyński