Freepik.com
Jedna z wielu ciemniejszych stron pieniądza
Dziennikarze The Times badali, ustalili i podali do wiadomości, że wynik listopadowych wyborów 2026 zależy od siły, którą jest ogromny strumień tajnych funduszy. Stąd wynika zamglenie kampanii wyborczych w USA.
Analiza The Times wykazała, że w tym roku w krajobraz polityczny wpompowano już około 1 mld dolarów z niejawnych źródeł. Dziennikarze Shane Geldmacher i Theodore Schleifer twierdzą, że szacunek ten został zaniżony. Pieniądze skrzętnie ukryte, nieuchwytne, niemożliwe do wyśledzenia świadczą o „miliarderach, korporacjach i grupach interesu, które ukrywają swoje zaangażowanie”. Środki te finansują reklamy w internecie i telewizji, wspierają komitety typu „super PAC”, opłacają kampanie wysyłkowe (direct mail) i angażują influencerów do promocji treści korzystnych dla konkretnych kandydatów. Nawet wizyta aktywisty zachęcającego do poparcia sprawy luźno związanej z kampanią polityczną bywa opłacona z tych tajnych funduszy.
Jak to działa
Wg. The Time zjawisko tajnego finansowania nie jest nowe, ale w 2026 roku jego skala przybrała rozmiary przemysłowe, co stanowi zapowiedź zwielokrotnienia tego procederu w 2028 roku. Wydatki finansowane z anonimowych źródeł są tak ogromne, że w niektórych przypadkach przewyższają budżety samych kampanii wyborczych, kandydaci to quasi obserwatorzy własnych wyborów. Obie partie szukają nowych sposobów na ukrycie tożsamości darczyńców. Dziesiątki milionów dolarów przepływają przez powiązane sieci organizacji non-profit, co czyni je niemal niemożliwe do wyśledzenia. Jeszcze więcej pieniędzy trafia na tajne finansowanie konkretnych kwestii politycznych (tzw. *policy ads*), które dla przeciętnego odbiorcy wyglądają na zwykłe spoty wyborcze.
Metaforycznie …
„To tak, jakby ludzie z waszyngtońskich elit politycznych żyli w melinie narkotykowej, z najnowszym narkotykiem w obiegu” – powiedział „The Times” szef organizacji dążącej do ograniczenia roli pieniądza w polityce. Nazwał to zjawisko „trucizną w krwiobiegu amerykańskiego systemu politycznego”. Dziennikarze The Times podają że kluczowymi graczami w obecnym cyklu wyborczym są 4 organizacje non-profit, z których każda wspiera Republikanów lub Demokratów w Kongresie. Odpowiadają one za ponad 460 mln dolarów pochodzących z nieujawnionych źródeł. Te 4 podmioty są zarejestrowane zgodnie z federalnymi normami podatkowymi jako organizacje na rzecz dobra społecznego. Pozwala im to funkcjonować jako organizacje non-profit, jednak każda z nich dzieli biuro z tzw. super PAC (komitetem akcji politycznej). „We tych 4 przypadkach organizacja non-profit i super PAC są kierowane przez tych samych strategów politycznych, co w praktyce oferuje darczyńcom wygodne rozwiązania bez ujawnienia tożsamości przy wydawaniu milionów na cele polityczne”.
Luka w prawie
Stosowana przez nie strategia obejmuje: reklamy dotyczące konkretnych kwestii („issues advertising”). Organizacje non-profit nie muszą ujawniać swoich darczyńców, gdy emitują reklamy poruszające tematy istotne dla wyborców na przykład debaty legislacyjne czy problemy społeczne. W praktyce jednak reklamy te często otwarcie popierają tych nie innych kandydatów lub zaciekle ich atakują, nawet z nazwiska. Organizacje non-profit mogą przekazywać pieniądze zaprzyjaźnionym komitetom super PAC, które są zobowiązane do ujawniania swoich darczyńców ale nie muszą podawać, skąd pochodzą środki ich darczyńców. To sposób na anonimowe „pranie” wpłat, bez ograniczeń. Niektóre komitety super PAC są w całości finansowane przez organizacje non-profit. Komitety super PAC typu „pop-up” (powstające nagle i na krótko) wykorzystują lukę w federalnych przepisach dotyczących jawności finansowania. Ostatni termin ujawnienia darczyńców przez super PAC przypada na 3 tygodnie przed wyborami federalnymi. Komitet, który pojawia się w ostatnich dniach kampanii, może swobodnie wydawać środki, a wskazując darczyńców po wyborach – czyli zbyt późno, by wyborcy mogli wziąć pod uwagę, kto płaci za wpływ na ich decyzje przy urnach. Posucha informacyjna otacza mega darczyńców, którzy wpompowali już w kampanie wyborcze 1,2 miliarda dolarów. A to dopiero początek!
Na podstawie The Times, oprac. BMZ/USA