Rozmowa ściśle prywatna-Orwellowska projekcja

Rozmowa ściśle prywatna-Orwellowska projekcja

Z Nikodemem Narwanym, rozmawia Marcisz Bielski.

Marcisz Bielski: Co mi Pan powie nowego, „co da, czego inni nie dali”?

Nikodemem Narwany: Nowości mam stare i nic Ci, Marcisz, nie dam, chyba że to, co dawała caryca swoim kadetom w ramach obowiązkowego kontyngentu (he…he).

M.B. O kontyngencie innym razem, dziś o starociach. Nie mylić z artefaktami.

N.N. Ależ uprzejmie proszę. W pewnym średniej ważności kraju mieli różne obyczaje, ale jak się temu przyjrzymy z bliska, to one nie różnią się wiele od obyczajów ościenników, sąsiadów.

M.B. To znaczy, że wszędzie trzeba płacić, jak nie frycowe, to krewione, no tak czy owak?

N.N. Ano właśnie. Nic w tym dziwnego, ani, co podkreślam – nowego. Ale, ale czy słyszałeś może o inflacji?

M. B. Ależ oczywiście, każdy słyszał.

N. N. Nie w tym sęk, że ktoś, coś usłyszał; niektórzy znawcy interesu powiadają, że robią biznes i czerpią z tej okazji „małymi łyżeczkami”. Im to wystarcza.

M. B. Pewnie nie wszystkim, niektórym służą raczej duże warzechy, do czerpania…

N. N. Tak, to jest taka oczywistość. Ale są jeszcze i tacy, których „stałe dochody” – jakby to ująć – nie nadążają za postępem.

M. B. Mam rozumieć za postępem inflacji.

N. N. No, na coś trzeba zrzucić odpowiedzialność i pryncypialność.

M. B. Czyli – winien jest (?) za oceanem; ropy teraz na rynku nie ma, a on chce się zabawiać w kolejnego zbawiciela. Nic dziwnego, że ceny rosną.

N. N. Znawcy problemu mówią tak: „nieznajomość prawa szkodzi” (ma się rozumieć – ignorantowi). A twierdzenie odwrotne też jest prawdziwe.

M. B. Co to ma niby wspólnego z cenami?

N.N. Czy ja mam jakiś wpływ na ceny? Ludzie, ratunku!

M. B. Ok, caryca – nie, inflacja – nie, to o co biega w tych starociach?

N. Posłużę się przysłowiem, które głosi: „Jak Pan karze, sługa musi”.

M.B. Ale że co?

N.N. W tzw. „systemie …” mniejsza o przymiotnik, zainstalowane są różne „opłaty”. Opłaty takie spływają na konto w banku, np. na konto Skarbu Państwa.

M. B. Nikt przy zdrowych zmysłach …

N.N. Ale oczywiście, na tym polega rozwój naszej cywilizacji. Wszyscy w tym uczestniczymy, wpłacamy daniny, opłaty, kary umowne itp.

M.B. Jasne jak słońce na bezchmurnym nieboskłonie.

N. N. Proszę sobie wyobrazić, że pański kolega prowadzi zyskowny biznes i dzięki temu lata trzy razy w roku na wakacje, buduje drugą wytwórnię zabawek dla bardzo dużych dzieci, a Pan na państwowym etacie ma zagwarantowaną stałą pensję + stałą premię (na okrasę).

M. B. Wiem, po roku, kiedy się rozliczmy, ja mam dochód roczny minus inflacja, a on ma dochód roczny powiększony o wartość dodaną; natomiast inflacja niech idzie do lasu.

N.N. Zatem jesteśmy u progu świadomości sytuacyjnej.

M.B. Ja sobie wypraszam!

N. N. Czy coś tu komuś się nie dodaje?

M.B. Ty mnie poniżasz, deprecjonujesz, ogołacasz z resztek humanizmu.

N. N. A ty kiedy idziesz na lunch – i przepraszam – kto Ci za to płaci?

M.B. Ale…ale, nie ja wymyśliłem pieniążek fiducjarny, ani nie ja go drukuję. Nie mam żadnego wpływu na to, ile właściwie zarabiam, a co gorsze, nie mogę się zatrudnić na połówkę, cząstkę etatu. To się nie godzi z pragmatyką tej służby.

N.N. Właśnie, ale możesz zaprotestować.

M.B. Nie, bo ta pragmatyka mojego zawodu (w służbie Państwa) na to mi nie pozwala.

N. N. Ergo, musisz posłużyć się metodami, które są zgodne z prawem i/lub z tym, „jak to prawo rozumiesz na tym etapie”.

M. B. Hm, nie każde Twoje pytanie trzeba rozkminiać, nie na każde muszę też odpowiadać.

N.N. Kiedy postawimy kropkę nad „i” to właściwą postawą państwowca, jest „załatwiać sprawy: a) po znajomości; b) wprowadzić zmianą ustawy o wynagrodzeniach danej „klasy pracowników państwa”; c) ustanowić nowe prawo, obejmujące jedynie określoną kastę, przepraszam, klasę funkcjonariuszy; d) znieść dotychczasowe ograniczenia ustawowe, możliwości generowania dochodów, świadczenia płatnych usług, sprzedaży czegokolwiek oraz uiszczania podatku dochodowego, etc.

M.B. Zachowam milczenie.

N.N. Czyli sprywatyzować system dotychczas zamknięty w sieci państwa, z możliwością kroplówki płynącej z kasy budżetu kraju. A kontrola?

M. B. Skorzystam z poprawki do Konstytucji USA i nic tu nie powiem.

N.N. Nie wiem, wprawdzie, kto to jeszcze wie, ale wieść gminna niesie, że mamy „już po”.

M. B. Nikodemie, gdzie drwa rąbią, tam …

N. N. … mamy tamy, wióry, odpady …. I … Lampedusa. Jak rozdzielisz spółgłoski, to czytasz: Lampe – (która oświetla) i -usa- ! Piszą: Lampedusa, a każą czytać Lampedusa!

Wehikuł farsy 
Wygląda na to, że dorośli
powinni innych bajek za młodu
słuchać uważnie, trawić doraźnie
żeby skutecznie stanąć u żłobu.
Tymczasem Panie Prezydencie,
ta sytuacja, którą mierzy,
wskazuje, że bojarski zagon
cichutko do koryta bieży!
Musieli się nasłuchać bajek
w łóżeczku, od mamusi
choć krawiec kraje, jak sukna staje
jej córka, po prostu… musi!
A synek? Ten rozdaje razy,
owija, dzierga podwójnie;
musi odrabiać jak Gerwazy
i obosiecznie miotać kalumnie!
Wygłasza obłe memoriały
o zniżkach danin do kasy 
liczniejsze granty już otrzymały
dzieci z wnukami ekstraklasy! 

Bajka o szczęściu i dużej kasie
to mit, jak o królu Midasie 
złoci się taka manna z Nieba   
lecz nie ma życia bez chleba!

Więc przy korycie lecą toasty
za dzieci, za zdrowie żony,
było nie było, czas wyrwać chwasty
jak rolnik uduchowiony!

Dobry gospodarz myśleniem tknięty
wie, gdzie schowane ma argumenty
zwinięte, ułożone kwotowo
coś na przeżycie, inne – przyszłościowo!

Chwile katastrof wielu zna od dziecka
jak raz – rosyjska, to znów niemiecka;
nić optymizmu ta bajka zawiera:
kto dba o zdrowie, temu bida nie doskwiera!

Jednak bez ryzyk życie się nie klei, 
postawią zarzuty, będzie czas nadziei;
najpierw do prawnika, potem po doktora
by podać argumenty, bo na zmianę pora!

Post scriptum

Hej, był czas dobrej zmiany, po niej rozliczenia.
Hej, rosną pod Giewontem nowe pokolenia!

Hej, zadbajmy o lasy, o te nasze góry
nim zadepczą nam turnie*
eko – to brzmi dumnie!
~!~
Objaśnienie:
* do określenia – t u r n i e –
prosił się inny wyraz,
nie podam go dokładnie.
Nie ten czas, nie teraz!
Autor:
Marcisz Bielski GH / USA 11/2/2026